Fantastyka Fantasy Recenzje

Maja Lidia Kossakowska — Bramy Światłości t.2

Written by Marek Szwajnoch

Jest dla mnie ważnych kilku autorów, na których książki czekam z ogromną niecierpliwością, a każde wieści z pisarskiego warsztatu są dla mnie małą przystawką pozwalającą znieść nieco mniej brutalnie okres twórczy. Jedną z takich osób jest Maja Lidia Kossakowska, która wpisała się w mój kanon najlepszych autorów dzięki świetnemu cyklowi Anielskiemu. Jakże zatem jestem… wniebowzięty, mając okazję wziąć do ręki drugi tom Bram Światłości, czyli czwartą odsłonę przygód Daimona i spółki.

Strefa Poza Czasem nie jest przyjemnym miejscem. Jest przerażająca i śmiertelnie groźna, nawet dla odwiecznych Świetlistych. Boleśnie przekonuje się o tym Daimon, którego istnienie zawisło na włosku. Cena za ratunek będzie wyjątkowo dotkliwa i wysoka. Wielka ekspedycja badawcza Królestwa pod przewodnictwem Seredy przemierza dzikie pustkowia Strefy w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów Światłości. Jednak wszystkie tropy zdają się prowadzić donikąd. Jednocześnie rozgrywane za kulisami wyprawy starcie między Daimonem a Marutem pociąga za sobą coraz więcej ofiar. Z kolei na Razjela, pozostawionego na tronie Głębi także czyha coraz więcej niebezpieczeństw. Sprzymierzenie sił wydaje się jedyną szansą na zapanowanie nad wszechogarniającym chaosem. Asmodeusz wyrusza z misją ratunkową. Bo nasi w potrzebie, a naszych nie zostawiamy nigdy. Naprawdę: nigdy.

Zaskakujący finał pierwszego tomu był jedyny w swoim rodzaju. Rzadko kiedy książka kończy się dla mnie tak gwałtownie i tak brutalnie, że czuję wręcz wewnętrzną pustkę, a czas do wydania kolejnego tomu jest wręcz palący, niczym wnętrza Piekieł. Maja Lidia Kossakowska bardzo sprawnie manipuluje cierpliwością swojego czytelnika, musiałem przebrnąć przez dobrych kilkanaście stron tomu drugiego by dowiedzieć się, jak potoczyły się losy Freya i jego dzielnego rumaka. Na szczęście kunszt i jakoś tekstu, który dostajemy w kontynuacji Bram Światłości wybacza nawet najdłuższe wyczekiwanie… Książka jest dla mnie naprawdę dziełem wybitnym, Pani Kossakowska wybrała tematykę, bohaterów, świat i przygody, które idealnie wpasowują się w mój gust literacki. Sam obraz Niebiańskiego i Piekielnego uniwersum jest świetnie przedstawiony — widać wyraźne kontrasty, szablonowe wręcz obrazy dobra i zła, a z drugiej strony mamy niesamowicie ciekawe relacje obu stron, ich wzajemną pomoc. Autorka pokazuje, że tak naprawdę każdy Anioł — upadły czy nie, jest istotą boską i ich współistnienie i relacje są nierozłącznym elementem, który podtrzymuje cały świat. Brutalność takiej rzeczywistości jest łagodzona humorem i bardzo pozytywnymi charakterami ciemnej strony mocy, przez co uniwersum jest naprawdę ciekawe i warte poznania.

Bramy Światłości są książką nieco inną od swoich poprzedniczek. Tutaj autorka wkracza na nieco inne tory fabularne, sami bohaterowie też się zmieniają, okazuje się, że prawdziwe niebezpieczeństwo kryje się całkowicie gdzie indziej, niż przypuszczali. Powieść jest o wiele bardziej przygodowa, dzieję się też znacznie więcej. Strefy Poza Czasem są bardzo podobne do ziemskiego padołu, weźmy chodzisz tajemniczą dżunglę i wojowników, którzy do złudzenia przypominają starożytnych Azteków czy Majów. Cały drugi tom to przede wszystkim postać Daimona, poznajemy tak naprawdę jego charakter, dowiadujemy się, co jest dla naszego Skrzydlatego najważniejsze. Jest naprawdę ciekawie i wciągająco.

Nowa książka Kossakowskiej to przygoda, którą polecę każdemu, obojętnie czy jest fanem fantastyki, czy nie. Jest to przede wszystkim znakomicie napisana historia, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, szaleńczej fabuły i mnóstwa interesujących bohaterów. Wkraczamy w całkiem nowe zakątki niematerialnego świata, które są tajemnicą zarówno dla Świetlistych jak i aniołów Głębi. Serdecznie polecam.

 

 

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

Leave a Comment