Fantastyka Recenzje

Andrzej Pilipiuk — Wilcze Leże

Written by Marek Szwajnoch

Andrzej Pilipiuk to autor, którego fanom polskiej fantastyki nie trzeba chyba przedstawiać. To jeden z najbardziej płodnych pisarzy i w dodatku bardzo docenianych twórców w Polsce. Chociaż jego książki należą bardziej do luźnej, przygodowej fantastyki, czasem nieco młodzieżowej, autor posiada wielu dorosłych i poważnych wielbicieli, którzy z niecierpliwością czekają na kolejne dzieła. Jedną z takich osób jestem ja sam! Wielce ucieszyłem się na wieść o kolejnym tomie opowiadań bezjakubowych — czyli, według mnie, najcenniejszym tworem w całej pisarskiej karierze autora. Zapraszam, ułóżcie się wygodnie w Wilczym Leżu.

Paweł Skórzewski i Robert Storm powracają! Pierwszy — żyjący na przełomie XIX i XX wieku badacz, lekarz i podróżnik. Elegancki, starszy pan z niebezpieczną bronią ukrytą w lasce przemierza świat w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące go pytania. Patologiczny dobroczyńca. Niestraszne mu wszelkie zarazy jak trąd czy dżuma. Wiele razy zmuszony walczyć, nie tylko z chorobami czy przeciwnikami jego pracy, ale także z istotami, które wydają się istnieć tylko w legendach czy ludowych opowieściach. Prędzej odda życie, niż zdradzi. Ma swoje tajemnice, jednak te czynią go prawdziwym człowiekiem. Drugi — absolwent archeologii, czasami cwaniakowaty, przemądrzały i irytujący. Jego obszerna wiedza, odwaga i przedwojenne poczucie honoru doprowadzają go do Grona Jarzębiny, stowarzyszenia które odkrywa zapomniane tajemnice historii. Miłośnik antyków, aktywnego spędzania czasu i podróży. Zawsze dąży do wyznaczonych celów, co często kończy się dla niego niemałymi tarapatami.

Tym razem zbiór Pilipiuka to dziewięć opowiadań i jedna… hm… anegdota — czyli krótka opowiastka o tym, jak szafa chciała być szlachcicem. Ale to raczej literacki, humorzasty psikus na koniec książki. Skupmy się na pozostałych tekstach! Miłośnikom Skórzewskiego od razu muszę powiedzieć, że doktora jest mało. Dla mnie lepiej, bo zdecydowanie bardziej bawię przy przygodach młodego Roberta Storma! Poszukiwać będzie on magicznego przejścia, w którym kilkadziesiąt lat temu znikł pewien kaleki Żyd. Poza tym w jego życiu, jak się okazuje, ma nastąpić wielka zmiana. Marta — jego, już chyba definitywnie, była dziewczyna — zostawia mu na pożegnanie dziwny prezent, który, swoją drogą, zmusi go do szybkiej ucieczki z kraju. Tam z kolei przyjdzie mu zmierzyć się z lawiną, która odkryje zapomniane przez czas i historię zmumifikowane zwłoki żołnierza. Na jego ścieżce pojawi się… kolejna Marta, lecz ta chyba w końcu będzie osobą, z którą Robert może na poważnie ułożyć sobie życie! Razem z nią będzie szukał zaginionego relikwiarza, który mimo oficjalnych oświadczeń, może naprawdę skrywać anielski pierwiastek. Skórzewski zaś doświadczy spotkania z wysłannikiem z nie z tego świata, a także będzie na tropie wilkołaków. Prócz naszych stałych bywalców opowiadań bezjakubowych spotkamy także mnóstwo innych bohaterów: zagubioną nastolatkę, która znajdzie schronienie przed wojną w realnym, Wilczym Leżu, czy chociażby komisarza Nowaka tropiącego współczesną mumię.

Pilipiuk w swoich tomach opowiadań nie zawodzi nigdy, wiadomym jest jednak, że każdy zbiór ma swoje lepsze i gorsze momenty, ale jest to zwyczajnie nieuniknione. Tutaj nawet te gorsze teksty i tak są na wysokim poziomie! Opowiadania to gratka dla miłośników historii czy archeologii muśniętej jednak odrobiną mistycyzmu, magii, świata paranormalnego. Takiej właśnie tematyki osobiście jestem spragniony na polskim rynku fantastyki i bardzo ucieszyłbym się, gdyby Pan Pilipiuk wydał dla odmiany pełnowymiarową powieść, właśnie gdzieś mieszczącą się w takim klimacie. Mam nadzieję, że niedługo to nastąpi! Opowiadania twórcy Jakuba Wędrowycza cieszą, wciągają, czasami bawią, a często wręcz ściskają za serce. Wszystko to napisane jest językiem lekkim, przyjemnym i charakterystycznym dla tego autora. Polecam serdecznie i  oczywiście czekam na kolejne dzieło spod pióra Wielkiego Grafomana!

 

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

3 komentarze

    • Naprawdę warto! Mam nieoficjalne info, że może w tym roku kolejna jego książka ujrzy światło dzienne!:D

  • Ajajaj! Nie ma to jak jego opowiadania bezjakubowe! Wedrowycz jest OK, ale to właśnie te tomy bez niego są najciekawsze!

Leave a Comment