Fantastyka Recenzje Science-Fiction

Jarosław Grzędowicz — Hel-3

HEL3 kovchamksiazki
Written by Marek Szwajnoch

Jarosław Grzędowicz to chyba jeden z najbardziej poczytniejszych pisarzy w Polsce, w znacznym stopniu za sprawą docenionego przez krytyków i czytelników cyklu Pan Lodowego Ogrodu, gdzie autor stworzył istnie fantastyczny, dopracowany w każdym calu świat i bohatera, który zapadł w pamięć tysiącom czytelników. Nic więc dziwnego, że po ostatnim, czwartym tomie PLO, fani wręcz z automatu oczekiwali od Grzędowicza kolejnej, równie dobrej powieści. Musieli trochę poczekać, bo aż ponad cztery lata zajęło autorowi wydanie kolejnej książki! Mam przyjemność przedstawić wam bardzo prawdopodobną i brutalną wizję naszej przyszłości pod tytułem HEL-3.

Przyszłość. Jest rok 2058. Świat zmienił się nie do poznania. Ropa naftowa, surowiec który wybił na piedestał Arabów, który był niezbędny do funkcjonowania całej ludzkości, odszedł do lamusa. Stało się tak za sprawą pierwiastka Helu-3, który odpowiednio obrobiony daje kilkadziesiąt razy więcej energii niż czara ciecz. Problem polega na tym, że jego olbrzymie pokłady odkryto… na Księżycu. Świat został zdehumanizowany, ludzie całkowicie zamknęli się w cybernetycznej przestrzeni, traktując ją jako odskocznię od konfliktów międzypaństwowych, brutalności, biedy współbratymców i ciągłego wyścigu o władzę. Ludzie żyją MegaNetem, który dostarcza im nie tylko rozrywki, kontaktów i znajomości, ale także pieniędzy. Jedną z takim osób jest Norbert, niezależny dziennikarz. Jego fach polega na śledzeniu wydarzeń dookoła i nagrywaniu ich w nadziei, że zaraz stanie się coś spektakularnego, coś, co przyciągnie ludzi na ówczesną wersję „You Tuba”. Wyświetlenia = zarobek. Pewnego dnia publiczna próba egzekucji dwójki uczonych zmienia całkowicie życie dziennikarza. Norbert zaczyna spadać z deszczu pod rynnę, jedne wydarzenia pociągną za sobą następne, a mężczyzna nagle będzie zmuszony zmierzyć się z o wiele wyższym levelem poświęcenia.

Nowa książka Grzędowicza samoistnie niosła ze sobą sporą odpowiedzialność. Po Panie Lodowego Ogrodu ludzie automatycznie oczekiwali czegoś, co znowu pochłonie ich bez reszty, czegoś, co wynagrodzi im czteroletnią nieobecność twórczą pisarza. Czy Hel-3 zdał egzamin? Ja sam nie byłem pod wrażeniem PLO, bardziej przypadły mi do gustu Opowieści z Pogranicza, czy chociaż zbiory opowiadań, dlatego do nowej powieści podszedłem na chłodno, co okazało się bardzo słusznym rozwiązaniem. Książka posiada swoje słabsze i lepsze momenty, jednakże w moim podsumowaniu bilans wypada ujemnie. Zaczyna się ciekawie, poznajemy bohatera i cały ówczesny świat, naszą wizję przyszłości, która zresztą jest bardzo prawdopodobna. Szukanie nowego, odnawialnego źródła energii jest naszym priorytetem patrząc jak na naszych oczach niszczeje środowisko. Odnalezienie kosmicznego pierwiastka nie jest wcale taką daleką opcją, biorąc pod uwagę strasznie szybko idący w przód rozwój astronomii. W dodatku już teraz słyszymy o wirtualnych rzeczywistościach, które bardzo skutecznie zastępują nam rozrywki, na które nas zwyczajnie nie stać. Wizja przyszłości Grzędowicza jest zatem bardzo ciekawa, od razu mnie pochłonęła i chciałem więcej. Jednakże więcej nie było… później autor skupia się na naszym bohaterzeNorbercie. Wydarzenia, w jakich bierze udział rozkręcają jego życie, gdyż prócz wirtualnej rzeczywistości poznaje prawdziwe oblicze tamtego świata, zagląda w prywatne życie najbogatszych i najbardziej wpływowych, co okazuje się brutalnym i bardzo niepokojącym doświadczeniem.

Dziennikarz na początku jest postacią, która nas zaciekawia. Zadajemy sobie pytanie, co dalej z nim będzie, jak potoczy się jego życie po opublikowaniu tak dramatycznej rozrywki wysoko postawionych osób państw? Jednak tuż po tym autor serwuje Norbertowi zupełnie inną przygodę. W moim odczuciu najsłabszym elementem książki jest brak przemyślanej fabuły. Powieść to obrazy z życia naszego bohatera, gdzieś tam tworzące jakąś historię, niemniej nie prowadzącą do niczego ponad. Jest to opowieść, która nie ma wyraźnie zaznaczonego początku ani końca. Poza tym nie za bardzo spodobały mi się dalsze losy Norberta. Pobyt na ekskluzywnym balu dla mas był dla mnie punktem kulminacyjnym całości, sądziłem, że dalsza historia będzie ścisłą kontynuacją tego wydarzenia, niemniej autor postanowił „awansować” dziennikarza do roli żołnierza, który wyrusza na podbój kosmosu. Trochę tego za wiele jak dla zwykłego, szarego obywatela żerującego na dobrobycie MegaNetu.

Ja osobiście bardzo długo czekałem na coś więcej, liczyłem, że akcja zacznie iść spójnie w jednym kierunku, nic takiego jednak nie nastąpiło. Z czasem, gdzieś po przekroczeniu trzechsetnej strony odczuwałem lekkie znużenie. Powieść weszła na nieco inny poziom, bardziej  zbliżony do literatury science fiction. Czekałem też na jakiś element zaskoczenia, na obrót sprawy, na coś nieoczekiwanego. Bez rezultatu. Mimo że jest to dzieło napisane w miarę przejrzyście, sprawnie i lekko, to opowieść jest przedstawiona nieco mozolnie. Obiecujący początek przeradza się w lekkie rozczarowanie. Małą deską ratunku jest końcówka, która wyjaśnia kilka spraw, która jest w jakimś sposób najważniejszym elementem całości, jednak dla mnie także nie oprawia całościowego obrazu. Wydaje mi się, że fani Grzędowicza, którzy wciąż są na fali Pana Lodowego Ogrodu będą nieco rozczarowani. Hel-3 to interesujący, fajnie przedstawiony świat, pozbawiony jednak efektu „WOW”.

Hel-3 to dzieło, które na pewno warto wziąć do ręki, chociażby ze względu na wykonanie czy nazwisko autora. Dla mnie osobiście jest książką, przez którą przebrnąłem, z większymi czy mniejszymi problemami, ale też książka, o której szybko zapewne zapomnę. Ocena? 6/10

 

 

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

7 komentarzy

  • Uwielbiam wszelkie książki Fabryki Słów – tworzą naprawdę świetną selekcję polskiej fantastyki na rewelacyjnym poziomie! Tym bardziej jestem zaskoczona, że piszesz, że tutaj Grzędowicz sobie nie poradził. Myślałam o tej książce w kontekście prezentu dla mojego chłopaka, który bardzo lubi takie klimaty w przyszłości, wiesz, „Metro” i te sprawy. Powinnam przemyśleć wybór?

    • Hej, także jestem wielkim wielbicielem wydawnictwa, jak i pisarzy, którzy się w nim udzielają! Nie poradził sobie względem poprzednich jego książek, które czytałem 🙂 Napisałem też, że to całkiem dobry świat, fajna wizja naszej przyszłości i wiem, że książka może sie podobać 🙂
      Co do prezentu, skoro lubi „Metro” to bardziej celowałbym w postapokalipse 🙂 Polecam „Wedle Zasług” Nieściura albo „Wstęge” Lewickiego – zrobiły na mnie pozytywne wrażenie 🙂

      • Dzięki! Właśnie zerknęłam na te książki na lubimyczytać, kurde, to może być naprawdę świetny wybór. Zwłaszcza „Wstęga”, bo on lubi rosyjskie klimaty, a tu z tego krótkiego opisu wnioskuję, że coś będzie na rzeczy. Wiesz, sama nie czytam zbyt wiele takich, bo mimo wszystko klimaty takiej totalnej rozp… erm… 😀 No no, wiadomo 😀 Są nie do końca dla mnie, bo mnie bardziej niż apokaliptyczne klimaty kręci klasyczna magia i miecz, więc mam trochę kłopot z doborem takich pozycji. A może jeszcze jakieś pomysły na to, co miksowałoby klimaty Metra, Fallouta i książek Suworowa? Bo, kurczę, skubaniec ma na półce wszystkie wydane przez Suworowa pozycje, już ta ścieżka jest wydeptana… 😉

        • Hmm, aż tak bardzo także nie siedzę w tym klimacie, książek Suwarowa niestety nie czytałem. Generalnie cała seria Fabryczna Zona to klimaty postapo… mogę jeszcze polecić cykl Sopla Korewa, który zresztą jak widziałem, także zostanie ponownie wydany pod szyldem owej Zony 🙂

  • „Jarosław Grzędowicz to chyba jeden z najbardziej poczytniejszych pisarzy w Polsce (…)”. O książkach tu rzecz, o języku polskim także, a tu taki zgrzyt stylistyczno-logiczny na samym początku… Zmieńcie, proszę, bo kłuje w oczy.

Leave a Comment