Fantastyka Fantasy Horror Recenzje

Marcin Podlewski — Księga Zepsucia, t.1

Written by Marek Szwajnoch

Wprawdzie Marcin Podlewski ma na swoim koncie kilka książek i wiele tekstów w antologiach, lecz ja, prócz chyba jednego opowiadania, spotykam się z twórczością autora po raz pierwszy. Najbardziej motywującym elementem do sięgnięcia po książkę był fakt, że została wydana w pięknym cyklu Fabryki Słów, którego autorzy jeszcze nigdy mnie nie zawiedli. Muszę jednak przyznać z ciężkim sercem, że przez Księgę Zepsucia przyszło mi przejść z kłopotami i niemałym niedosytem.

Więzień Malkolm Rudecki czeka na wyrok. Zamordowano mu ciężarną żonę i skrzywdzono córkę, lecz bezlitosny system prawny zamierza skazać go za zabicie morderców. Jego kara będzie większa, niż się spodziewa. Przekonany, że wie czym jest prawdziwe zło, trafia do świata, w którym to zło jest prawem. Świata, w którym zatriumfowały siły ciemności.

Książka zaczyna się całkiem obiecująco, przede wszystkim za sprawą nieco tajemniczego głównego bohatera Malkolma Rudeckiego, który przejawia dość introwertyczne zachowanie, jednocześnie budząc szacunek u współwięźniów. W dodatku jakiekolwiek bliższe relacje z Malkolmem dają innym poczucie bezpieczeństwa. Pierwsze strony wzbudziły we mnie bardzo pozytywne emocje i z olbrzymim zapałem chciałem chłonąć książkę jeszcze i jeszcze… Wszystko do czasu, kiedy nasz bohater trafia na krzesło elektryczne. Tutaj już obudziły się we mnie jakieś obawy, aczkolwiek wiedziałem, że będzie to początek jego innej roli. I tak właśnie Malkolm przez, zdawać by się mogło, drogę do wieczności, trafia do mrocznej krainy, w której rządzą proste, stare jak świat zasady, gdzie jedynym prawem jest prawo śmierci a zło czai się w każdym zakamarku. Wydawać się mogło, że fabuła zmierza w dobrym, interesującym kierunku, jednakże ja odniosłem całkowicie inne odczucia. Przede wszystkim były to: olbrzymi chaos i niezrozumienie. Podlewski bowiem opowiada swoją historię bardzo tajemniczo, miejscami — jak dla mnie — za bardzo. Trudno się połapać w świecie, jaki nam prezentuje.

Mimo że z biegiem fabuły kilka rzeczy staje się dla czytelnika jaśniejszych, to sam świat i okoliczności w jakich bohater się w nim znalazł są nadal tajemnicą. Poza tym książka napisana jest poprawnie i prócz moich wątpliwości fabularnych, czyta się ją całkiem lekko. Mam szczerą nadzieję, że kolejne tomy będą bardziej przejrzyste i wniosą o wiele więcej znaczącej treści w historię Malkolma. Trudno mi książkę polecić, aczkolwiek jestem świadomy tego, że znajdą się jej zwolennicy. Każdy przecież ma swój gust.

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

Leave a Comment