Fantastyka Fantasy Recenzje

Marta Kisiel — Pierwsze Słowo

Written by Jan Oko

Książka przeczytana jakiś czas temu, egzemplarz przedpremierowy, a recenzji brak… Przepraszam, niestety siła wyższa (albo i niższa) uwzięły się na mnie i dokładają mi roboty z każdej strony. Jednak nie pokonały Marty Kisiel, więc na lekturę znalazł się czas, a autorka zapewniła, że był to czas spędzony z najwyższą przyjemnością.

Nie jest tajemnicą, że od tekstów Marty Kisiel, ałtorki przez „ł” celowo i z przymrużeniem oka, jestem uzależniony. Są dla mnie lekarstwem na szarość niektórych dni (szczególnie tych bardziej pochmurnych). Do klasycznego już Dożywocia wracałem i wracam co jakiś czas. Teraz natomiast mogłem wrócić do kilku innych tekstów, które już wcześniej czytałem, a także kilku nowych. Jaka to przyjemność!

Zebranie w jednym miejscu rozproszonych dotychczas tekstów pozwala zaobserwować jak zmienia się styl Marty. Zaczęła od dobrego, kończy na wyśmienitym. Tomik zaczyna się od opowiadania Rozmowa dyskwalifikacyjna, które ukazało się po raz pierwszy w 2006 roku. Pierwsze, debiutanckie i, moim zdaniem, jeszcze nie pokazujące całego talentu autorki. Jest pomysł, jest styl i czyta się miło. Gdyby jednak to było wszystko, to prawdopodobnie nie zakochałbym się. Opowiadanie dobre, ale nie wybitne.

Potem jest jednak coraz lepiej. Katabasis jest inne, bardziej mroczne. Ma klimat i jest jakby baśnią wyjętą z zapomnianej mitologii. Taką ma atmosferę. Skojarzenia wędrują w stronę fatum, losu, z którym musimy się mierzyć, który nas pcha i który, ostatecznie chyba nami rządzi. Świetny tekst.

Dożywocia, czyli przodka książki Dożywocie przedstawiać chyba nie muszę. Zabawne, lichotkowe. Nic tylko sięgnąć po książkę i czytać więcej, więcej. Ale kolejne opowiadania czekają. Następne są Nawiedziny. Dobre, zabawne i wciągające. Seks w wielkim mieście z klątwą i… jest element zaskoczenia, więc wolę za dużo nie zdradzać.

Następne w kolejności to Przeżycie Stanisława Kozika i… tu mnie zawiesiło. Musiałem zatrzymać się w lekturze i pomyśleć. Jest to takie opowiadanie, które świetnie się czyta i które porusza myśli, skłania do zastanowienia. W tym wypadku nad naszymi relacjami, nad społeczeństwem i… Przeczytajcie i przemyślcie sami (komentarze mile widziane oczywiście).

Kolejne opowiadanie i zmiana klimatu. Jadeit to kryminał, fantasy i zagadkowe zakończenie. Tekst, który jest ewidentnie lekturą dla rozrywki i tęże rozrywkę dostarcza. Pytanie, dlaczego tak mało? W tym miejscu uprasza się autorkę o więcej przyjemności tego typu. To opowiadanie to dowód, że Marta pisać potrafi nie tylko z humorem, ale z krwią na rękach (klawiaturze, piórze czy czymkolwiek innym). Coś innego, odległego od stylu Dożywocia. Jest to tekst wcześniej nie publikowany i mam nadzieję, że ten trop literacki zostanie wykorzystany w przyszłości.

Miasto motyli i mgły też dobre. Tak serio, serio. Niech jeszcze bardziej powieje mrokiem i grozą, bo to opowiadanie to krok w tą stronę. Dobry krok, który przypadł mi do gustu. Dalej W zamku tej nocy… Kolejny tekst humorystyczny i ale i z podtekstami do przemyśleń. Są nawiązania do historii, tej naszej, najbardziej najnaszszeńszej. Są bohaterowie i wichry historii. Wszystko z przymrużeniem oka i zaskakującym pomysłem. Szaławiła lektura obowiązkowa, wszak to o Lichotce. Czytałem wcześniej, przeczytałem teraz z przyjemnością. Czy wspominałem, że jestem uzależniony?

Cały świat Dawida, czyli jak życia pcha nas w objęcia… zobaczycie czyje. Też się dobrze czyta, choć przyznam, że to nie pierwsza trójka opowiadań w tym tomie. Za to na koniec mocne uderzenie, czyli Pierwsze słowo. Rety, serio mnie ciarki przeszły przy lekturze.

Cały zbiór to mieszanka wybuchowa. Czasami zabawna i lekka, czasami wieje grozą, jest mrocznie (i ze stylem), aby na końcu odebrać człowiekowi mowę. Teksty dobre i bardzo dobre. Teraz tylko dziękować autorce, która nie umie pisać opowiadań, że mimo to je pisze. Słowa podziękowania do wydawnictwa, bo w dzisiejszych czasach antologie podobno się nie sprzedają za dobrze, a mimo to Uroboros ryzyko podjął. Marta Kisiel pisze bardzo dobrze, wygrywa klawiaturowe etiudy i symfonie, oraz odnajduje się w różnych stylach i gatunkach. Jednym słowem mamy w rękach tom opowiadań, który warto, trzeba, koniecznie trzeba przeczytać dla słowa, dla pomysłów, dla fabuły, a i dla przemyśleń i tych ciar na plecach.

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

Leave a Comment