Fantastyka Recenzje

Adam Przechrzta — Namiestnik

Namiestnik KK
Written by Marek Szwajnoch

Warszawa pod niemiecką okupacją, trwa I wojna światowa. W dodatku w środku stolicy wyrasta enklawa — magiczne terytorium rządzące się swoimi, często brutalnymi prawami. Jak w dobie takich niebezpieczeństw poradzą sobie nasi bohaterowie — Rudnicki i Samarin?

Adam Przechrzta — Historyk, doktor nauk humanistycznych, pedagog, autor artykułów na temat historii, walki nożem i okinawańskiego karate. Interesuje się działaniami służb specjalnych. Jako pisarz zadebiutował w 2006 roku, od tego czasu wydał sześć powieści oraz tom opowiadań. Zwolennik czytania przy jedzeniu. Czytuje wszystko, od podręczników pszczelarstwa, poprzez literaturę głównonurtową i fantastyczną, aż po romanse dla pań. Te ostatnie przeważnie w poczekalni u dentysty. Marzy o świętym spokoju.

Namiestnik to drugi tom cyklu Materia Prima, który zaledwie kilka dni po premierze stał się na polskim rynku bestsellerem! Adam Przechrzta, autor między innymi także świetnie przyjętego cyklu wojennego (Demony Leningradu, Demony wojny, Demony Czasu Pokoju) stworzył dzieło bardzo oryginalne łącząc historię z fantastyką. Wyszedł z tego całkiem przyjemny alternatywny świat Warszawy z początku XX wieku. W środku miasta pojawia się enklawa i nikt nie wie, skąd i dlaczego się tam znalazła. Jest to teren chroniony potężnymi murami ze srebrnego drutu. Zakrzywia ona rzeczywistość, jaką znali mieszkańcy stolicy. Identyczne strefy istnieją także w Moskwie i Petersburgu. W enklawie panują istoty nie z tego świata, parające się magią. Do środka zapuszczają się tylko ci najodważniejsi, żołnierze bądź alchemicy, którzy szukają wspaniałego lekarstwa — metrii prima.

Olaf Rudnicki jest jednym z takich alchemików. Dostaje on propozycję nie do odrzucenia, której rzecz jasna ulega pod odpowiednimi warunkami. Okazuje się jednak, że owa misja ciągnie za sobą coraz to nowe wyzwania, a nasz alchemik, unikając mieszania się w polityczne zagrywki, pragnie jedynie zwyczajnej wolności. Zostaje mimo woli wciągnięty w niebezpieczną grę, w której stawką jest życie, a nawet coś więcej… Wszystko związane będzie z nowymi mieszkańcami enklawy, istotami, które przybierają imiona upadłych aniołów. Drogi Rudnickiego znowu splotą się z Samarinem — oficerem elitarnej carskiej gwardii. Tym razem jednak każdy z tych dzielnych bohaterów będzie walczył pod inną flagą. Nadchodzi przesilenie…

Cykl Materia Prima zbiegł się u mnie w czasie z Komornikiem Gołkowskiego. Obydwie serie zacząłem w podobnym czasie i czytałem raczej na przemian. Bardzo fajnie, że tak się złożyło, bo uważam, że obydwa dzieła stanowią (jeśli w ogóle nie są) jedne z najciekawszych polskich książek fantastycznych przeczytanych przeze mnie w przeciągu ostatnich dwóch lat. Przede wszystkim chodzi mi tutaj o budowanie światów! Przechrzta doskonale urządził Warszawę na przełomie XIX i XX wieku, wplatając w nią istnie magiczny i niebezpieczny pomysł enklawy. Jest to kawał dobrej lektury, który jednocześnie przedstawia niezwykle dobrze oddane realia tamtejszych czasów oraz dojrzałą fantastykę. Słowa uznania należą się także kreacji głównego bohatera — Olafa Rudnickiego. Jest to twardy charakter, który nie boi się wyzwań, i który w sytuacji zagrożenia dwóch wrogich armii, dalej czuje się swobodnie w swojej stolicy. W dodatku jest obiektem zainteresowania płci pięknej oraz posiada zaawansowane, magiczne zdolności. Trochę jak James Bond zeszłych czasów, tyle, że może nieco mniej kuloodporny — co w gruncie rzeczy wychodzi mu, jako postaci, na dobre.

Adam Przechrzta przyzwyczaił już swoich czytelników do przyjemnego, swobodnego stylu pióra, przez co wszystkie jego powieści, włączając Namiestnika, czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Książka tradycyjnie już, jeśli chodzi o Fabrykę Słów, okraszona jest ilustracjami, które bardzo dobrze oddają klimat powieści, a także nadają jej charakteru. Przemysław Truściński — ich twórca — stanął na wysokości zadania i mam nadzieję, będzie rysował w następnych znakomitych pozycjach książkowych! Podsumowując, nie pozostaje mi nic innego, jak książkę gorąco polecić. Istna gratka dla fanów historii i fantastyki. Polecam i czekam na tom numer trzy, który — wierząc zapowiedziom — będzie nosił tytuł Cień.

 

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

3 komentarze

    • Polecam Ci serdecznie, bo jeśli mam być szczery, to Wilczy Legion obok Pierwszego kroku to dla mnie najsłabsze pozycję Przechrzty 🙂 Także zachęcam!

Leave a Comment