Fantastyka Recenzje

Magdalena Kozak — Młody

Written by Marek Szwajnoch

Autorzy lubią powracać do swoich starych serii książkowych, do powieści, które przyniosły im rozgłos a także wiele przychylnych opinii. Zastanawiam się, dlaczego właśnie tak się dzieje, bo przecież pisarze czyniący właśnie taki krok mają olbrzymią fantazję i bardzo bogate możliwości, jeśli chodzi o tworzenie nowych światów. Czy to dlatego, że dany autor ma sentyment do swojego Opus Magnum, czy chodzi o raczej o kwestie zyskowności? Szczerze mówiąc, takie powroty nie zawsze kończą się udanie. Mam tutaj na myśli chociażby dwa tomy Kłamcy Ćwieka, wydane już po zamknięciu tetralogii, Pilipiuka z nowymi Kuzynkami czy ósmym tomem Oka Jelenia… Światowym nazwiskom także zdarza się taki ruch, weźmy tutaj chociaż twórczynię Harry’ego Pottera, czy rodzimego Sapkowskiego i Sezon Burz. Za każdym razem jest to fajne, ale jednocześnie książki te nie mają już swojej pierwotnej oryginalności i często odbiegają poziomem od swoich pierwszych, zazwyczaj zamkniętych historii. Magdalena Kozak, znana przede wszystkim z cyklu o Nocarzu także postanowiła, po dekadzie przerwy, wrócić do uniwersum Vespera. Czy to powrót wart uwagi?

Magdalena Kozak  urodzona w 1971 roku, z wykształcenia jest lekarzem i pracuje w dziedzinie badań klinicznych. Jej zamiłowania to wszelkiego rodzaju militaria. Magda skacze ze spadochronem, strzela, uprawia sporty walki. Na niwę literatury zawitała w grudniu 2004 z opowiadaniem zatytułowanym „Nuda”, które pojawiło się na łamach internetowego magazynu „Fahrenheit” — z periodykiem pozostaje związana do dzisiaj jako aktywny członek redakcji, w której zyskała miano „Redakcyjnej Tygrysy”. Jej książka „Łzy diabła” została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Sci-fi.

[lubimyczytac.pl]

Czasem okazuje się, że osiągnąć szczyt marzeń, to dopiero początek prawdziwych kłopotów. Od kiedy Vesper został lordem, na jego głowę spadają same problemy. I nie chodzi tylko o to, jak wykarmić i opłacić własny ród. Także droga do współpracy z pozostałymi wampirzymi lordami o sięgającym setek lat doświadczeniu, nie jest dla młodego ex-nocarza usłana krwistymi różami.  Na szczęście świat sam domaga się rodu Inanitów. Tych, którzy nie są ani dobrzy, ani źli. Kiedy potrzebę tę odczuje boleśnie cała wampirza społeczność, gdy niepewność, czy najgroźniejsi wrogowie faktycznie czyhają na zewnątrz wampirzych klanów zatruje pobratymczą krew, karty rozdawać będą ci, którzy nawet wśród wampirów potrafią stać się mrocznymi cieniami. I nic już nie będzie takim jak było…

Plusem książki na pewno jest fakt, że akcja jest prowadzona jako całkowita kontynuacja dotychczasowej trylogii. Nie jest to osobna historia, a po prostu ścisły ciąg dalszy, jednak z nowymi wątkami fabularnymi. Dlatego osobom, które wcześniej nie znały Vespera zalecam zaczęcie cyklu właśnie od tomu numer jeden. Ale do rzeczy! Magdalena Kozak postanowiła w jednym tomie zmieścić spory zakres fabularny, przez co z jednej strony dzieje się sporo, ale z drugiej może to spowodować lekkie zamieszanie. Chodzi mi głównie o to, że na kartach powieści mija kilkanaście dni, a fizycznie to np. tylko trzy strony — i tak dzieje się dosyć często. W dodatku tak naprawdę główne wątki, czyli cała akcja z antysymbiotem, która powinna być moim zdaniem wyraźnie na pierwszym planie (unicestwienie wampirzych mocy to chyba duży problem dla krwiopijców!), jest wyparta przez osobiste rozterki Vespera i jego trudności w odnalezieniu się wśród Lordów. I tak właśnie, mimo że akcji jest w książce sporo, jest ona nieco zawodząca dla czytelnika, a czasem niestety i nudnawa. Dużo miejsca poświęca się bohaterom, dialogi i wewnętrzne przemyślenia Lorda Nikta są wplatane w fabułę często, i chociaż Vespera lubię to tym razem było to drażniące.

Czytając kilka dobrych lat temu trylogię Magdy Kozak odczuwałem wyraźnie tendencje spadkową. Nocarz — WOW! Renegat — OK. Nikt — Może być. Bałem się trochę, że Młody będzie jeszcze niżej. Świeżo po lekturze stwierdzam, że jest chyba gdzieś na poziomie trzeciego tomu, czyli mimo wszystko mało zadowalająco. Patrząc przez pryzmat całości, to cykl oczywiście jest dobrym, fantastyczno-sensacyjnym dziełem, jednak kontynuacja sama w sobie… no cóż, mi osobiście pozostawia troszkę do życzenia.

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

2 komentarze

  • Kiedyś dawno czytałam Vespera, faktycznie masz racje, że trylogia przypomina krzywą spadkową ;D Ale po Młodego sięgnę i tak i tak!

  • Recka okej, ale musze chyba zmienic priorytet Młodego w mojej kolejce czytelniczej na niższy:P

Leave a Comment