Fantastyka Postapo Recenzje

Bartek Biedrzycki — Dworzec Śródmieście

Written by Marek Szwajnoch

Fabryczna Zona kwitnie. Nowi autorzy, nowe powieści, wszystko to rozrasta się w szybkim tempie tworząc bardzo przyjemną, i co najważniejsze, bardzo potrzebną gałąź na rynku fantastyki w Polsce. Nie możemy jednak zapominać o autorach, którzy zapoczątkowali wydawniczą serię Fabryki Słów, o nazwiskach, dzięki którym Zona stała się znana i zaczęła pochłaniać coraz to więcej wielbicieli tego typu literatury.  I tak oto, po ponad dwa i pół roku dostajemy zwieńczenie trylogii Bartka Biedrzyckiego mówiącą o polskim, post-apokaliptycznym metrze pt. Dworzec Śródmieście. Kontynuacja Kompleksu 7215 oraz Stacji Nowy Świt wyjaśnia wszelkie tajemnice i daje odpowiedzi, na które czekali wszyscy wielbiciele warszawskiej trylogii.

Po trzeciej wojnie światowej świat całkowicie się zmienił. Nuklearna katastrofa dotknęła także Polskę. Ludzie uciekając przed zabójczym promieniowaniem ukryli się pod ziemią: w piwnicach, starych bunkrach, w metrze… Podziemne życie Polaków toczy się w bólu, trudnościach i złudnej nadziei na to, że jeszcze kiedyś normalnie będą mogli oddychać powietrzem na powierzchni. Nie brakuje jednak wśród nich radości, szczęśliwych chwil i miłości. Pytanie brzmi, czy w takim życiu, nowym życiu, znajdzie się jeszcze ktoś honorowy, kto zrobi coś dla drugiego człowieka bez powodu, bez zapłaty w nabojach, żywności czy innych, cennych przedmiotach, potrzebnych do codziennego funkcjonowania?

Trylogia Warszawska nie jest pisana jednym ciągiem. Wszystkie książki to historie z różnych lat na przestrzeni okresu po wojnie, które dopiero z czasem ukazują czytelnikowi pełny obraz wydarzeń. Mamy zarówno akcję po nuklearnej katastrofie, ale też zaglądamy w życie naszych bohaterów w przeddzień ataków. Dworzec Śródmieście jest godnym zwieńczeniem serii, bo tutaj właśnie wszystkie historie mają swój koniec, wszystkie części układanki zostają scalone w jeden, wyraźny i spójny obraz. I tak oto nareszcie poznajemy całą prawdę o ojcu Borki  panu Dobrowolskim. Dokładniej przybliżona zostaje sylwetka rodzeństwa: Zary i Hanoiego, a przede wszystkim poznajemy prawdę na temat Kompleksu 7215.

Muszę przyznać, że nie byłem fanem książek pana Biedrzyckiego, zdecydowanie bardziej spodobał mi się Cykl Stalkerski. Nie czytałem w życiu zbyt dużej ilości książek postapo, ale cenię sobie twórczość Roberta Szmidta, jeśli chodzi o ten gatunek. Jednakże Dworzec Sródmieście nieco odmienił moje zdanie o autorze Warszawskiej Trylogii. Trzeci tom napisany jest w moim odczuciu bardziej dojrzale i widać, że Biedrzycki pisze w sposób o wiele ciekawszy i przyjemniejszy, niż miało to miejsce w poprzednich dwóch książkach. Na pewno jest bardziej przejrzyście, chociaż to zapewne też skutek tego, że wszystkie tajemnice wychodzą na jaw a czytelnik ma już jakieś pojęcie, co może się stać.

Cieszy mnie, że powstała w Polsce w końcu książka o Metrze. Po tak sławnej serii zza naszej wschodniej granicy, która podbiła serca czytelników na całym świecie, prosiło się aż by napisać coś, co będzie działo się w takim uniwersum. Cała tematyka postapokalipsy jest zresztą tematem bardzo ciekawym i dającym autorom ogromne pole do popisu i puszczenia wodzy fantazji. W trylogii brakowało mi tylko nieco więcej fantastycznych stworzeń, tajemniczych i niebezpiecznych efektów śmiercionośnego promieniowania. Poza tym jest całkiem OK, codzienne życie bohaterów jest ukazane realistycznie, postacie są ciekawe, nie nudzą, mają swój charakter. Cała historia zahaczająca o tajemnicę Kompleksu 7215 też stanowi wartą uwagi fabułę. Fajnie, że poziom pisarski w tym przypadku ma tendencję wzrostową! Polecam i czekam na dalsze książki Biedrzyckiego, może już niekoniecznie w tym świecie, ale w innym bardzo chętnie!

 

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

Leave a Comment