Fantastyka Recenzje

Aleksandra Ruda — Sztylet rodowy

Aleksandra Ruda jest znana z Polsce z wydawanego niegdyś przez Fabrykę Słów cyklu „Ola i Otto”. Cykl nie został wydany do końca, a o autorce ucichło. Aż do teraz. Wydawnictwo Papierowy Księżyc wypuściło ostatnio na rynek czytelniczy Sztylet rodowy, pierwszy tom trylogii o tym samym tytule.

Mila Kotowienko w przyspieszonym trybie została dyplomowaną magiczką, by robić karierę na trwającej od lat wojnie. Pech chciał, że wystąpienia zbrojne się skończyły zanim dziewczyna zdążyła wziąć w nich udział. Z braku środków do życia i lepszego planu, dołączyła do nowo uformowanej Służby Głosów Królewskich — została królewskim posłańcem. W towarzystwie zakochanego trolla, krasnoluda-maminsynka, wojowniczki, elfa z depresją oraz kapitana-arystokraty wyruszyła na tereny przygraniczne, by kontrolować księgi rachunkowe, przeprowadzać sądy królewskie i szkolenia w lecznicach…

Książka z gatunku fantasy została napisana lekkim, dowcipnym językiem. Milę przedstawiono jako dobrze wychowaną, zaradną i miłą dziewusię, której bliżej do perfekcyjnej pani domu, niż królewskiej urzędniczki. Obserwowanie jej wewnętrznych rozterek mogłoby stać się irytujące i nużące, gdyby nie grupa niedopasowanych kompanów siejących wokół chaos. Sam pomysł na fabułę jest nieskomplikowany: wsadźmy do jednego furgonu i wyprawmy w podróż nadętego, wymagającego dowódcę Jaromira Wilka, który dość szorstko, lecz konsekwentnie troszczy się o swój nowy „oddział”, oraz Tisę — wierną, zadurzoną w nim wojowniczkę gotową wtłuc każdemu, kto krzywo na niego spojrzy. Lub spojrzy w ogóle, zwłaszcza jeśli jest kobietą. Wykształconego trolla Dranisza darzącego nieuzasadnionym afektem Milę i planującego już ich wspaniałą, wspólną przyszłość. Daezaela, cynicznego, złośliwego elfa-turpistę dokuczającego każdemu, a pełniącego funkcję uzdrowiciela (wszyscy lekarze to sadyści!), oraz tchórzliwego, łakomego krasnoluda Percivala, za którym podąża mamusia z ciepłymi kalesonami. Aby oddać sprawiedliwość dodam, że przez całą powieść bohaterowie się rozwijają i zmieniają, trzymając się jednak swoich zasad moralnych. Taka mieszanka wyrazistych, barwność charakterów doprowadza do wielu komicznych sytuacji, co stanowi główny atut książki. Również warto zwrócić uwagę na dialogi — niewymuszone, nieprzegadane. Autorka obdarzyła każdą postać swoistym temperamentem odzwierciedlonym w sposobie komunikowania. Kolejny raz też złamała stereotypy: niegdyś orki stepowe obdarzyła przyjemną aparycją, teraz trolle inteligencją oraz arystokratycznym pochodzeniem! Jedyny zgrzyt stanowi dość późne nawiązanie akcji właściwej i liczne literówki, lecz nawet to rekompensuje nam absolutnie cudowna okładka, która przedstawia uśmiechniętą Milę na tle pojazdu, którym podróżuje cała grupa.

Rodowy sztylet jest książką lekką, przyjemną, pełną humorystycznych sytuacji wywołujących szeroką gamę uśmiechów: od tych „kącikiem”, po szeroki „wyszczerz” okraszony parskaniem, a nawet głośnym rechotem. Podobne reakcje wzbudza u mnie twórczość innych wschodnich autorów: Olgi Gromyko, Kiry Izmajłowej, Oksany Pankiejewej czy Andrieja Bielanina. Tym razem lektura jest typowo „babska” — podejrzewam, że panom trudniej byłoby wpadać w zachwyt, zwłaszcza, że narrację pierwszoosobowo prowadzi właśnie Mila. Do mnie trafiła jednak w stu procentach. Doskonale bawiłam się podczas czytania, toteż z niecierpliwością będę wyglądać wiosny 2017, na kiedy to Papierowy Księżyc zapowiedział wydanie Sztyletu zaręczynowego będącego kontynuacją cyklu. Z całego serca polecam!

About the author

Monika Dawidowicz

1 komentarz

  • Fajna recenzja, krótka, zwięzła i zachęcająca! Z pewnością dodaje do mojej czytelniczej kolejki 😉

Leave a Comment