Fantastyka Fantasy Recenzje

Marta Kisiel — Siła Niższa

Marta Kisiel, Siła Niższa
Written by Jan Oko

Dawno, dawno temu ukazała się książka o tytule sugerującym zbrodnię. Zwała się „Dożywocie” i zaiste była powiązana ze zbrodnią. Każdy kto nieopatrznie zapoznał się z jej treścią pozostaje po dziś dzień pod wpływem dożywotniej klątwy. Niektórzy dzielnie się bronią, inni przepoczwarzają się w kartofle i potaty. Kolejni wprowadzają nowogramatyczne formy do języka polskiego i zamiast normalnie komunikować się z innymi nadużywają formy czasownikowej kończącej się na -łom (chciałom, musiałom, przeczytałom itd.). Ku przerażeniu tych, którzy jeszcze pozostali normalni, ukazała się kontynuacja powieści zwana „Siłą Niższą”. Ostatki zdrowego rozsądku przygotowują się do oblężenia przez otchłań absurdu.

/* spoilert alert: ON */

Siła Niższa rozpoczyna się w kilka miesięcy po chwili, gdy mieszkańcy spalonej Lichotki, trafili pod opiekuńcze ramiona Turu. W centrum wydarzeń staje znowu Konrad, który ponownie jest sobą, czyli zrzędliwą i marudną istotą rasy ludzkiej. Jego spokojną i prowadzącą prostą drogą do depresji i załamania nerwowego przecina mu jednak pewien anioł. Nie Licho, inny anioł, który jest, delikatnie mówiąc, trochę do Licha niepodobny. Od tego momentu wspomniana droga staje się highway to hell. A mówią, że z aniołami to w drugą stronę…

Odkrycie swej niewyjątkowości w kwestii posiadania anioła zmieniło Konradowe życie do tego stopnia, że zgodził się ową zarazę z nieba rodem przygarnąć na pewien czas do siebie. Za pieniądze. Wszystko z faktu, że ten, którym anioł ów opiekować się miał, po prostu wytrzymać z nim nie potrafił i oddał go na przechowanie. Mieszkańców nowego domu będzie jeszcze przybywać, w czym pomoże między innymi zaskakująca ciąża i internetowe kontakty na pewnym specyficznym forum.

/* spoilert alert: OFF */

Sequele i kontynuacje zwykle zostawiają pewien niesmak. Po prostu, wygórowane oczekiwania czytelników spotykają się z nieco wypalonym już autorem, tudzież autorką, który życzenie czytelników owszem, zaspokaja, ale oryginalnym zapałem, humorem czy też pomysłem nowego dzieła już obdarzyć nie daje rady. Jednakże nasza „ałtorka”, z tłumem się nie bratając i nawet swoje bycie pisarzem przez „ł” zamiast „u” znacząc, nie zechciała podążyć za ogólnym trendem. Milczała bite sześć lat w temacie, po drodze publikując raptem jedną książkę (rewelacyjną swoją drogą, więc polecam Nomen Omen, jeśli ktoś nie czytał). Milczenie było wymowne (dużo mówiło zwłaszcza na fan page Kisiel z Kłulika) włącznie z groźbami karalnymi za zaganianie do pisania czynione przez psychofanów. Sześć lat i jest Siła Niższa!

Fantasy humorystyczna ma już swoją tradycję, ma swoje gwiazdy. W osobie Marty Kisiel doczekała się swojego diamentu, perły drogocennej. Perypetie Konrada, Licha i całej ferajny ludzi i innych stworów są majstersztykiem trzymania w napięciu, powodowania niekontrolowanych napadów śmiechu, a czasem także niezwykle skutecznym wyciskaczem łez. Jak tu bowiem nie gruchnąć gromkim rechotem, gdy Turu przemawia Tsadkielowi do rozumu, lub gdy Konrad kontempluje półkę z majonezami w Tesco. Jak nie uronić łzy, gdy kochane i słodkie Licho jest niekochane przez tego, którego ono samo tak bardzo kocha? Dlatego nie zalecam oddawania się tej lekturze w miejscach publicznych. Ludzie się dziwnie patrzą. Wiem z doświadczenia.

Tym, co dodaje niezwykłości powieści, jest coś, co bulgocze pod powierzchnią słów i zdań. Tam jest jakiś niesamowity ładunek literacki, tony przeczytanych arcydzieł, dzieł, bestsellerów i utworów pośledniejszych. Nie czuję się na siłach w tej chwili oddawać się dokładnej analizie zjawiska, ale nie zdziwi mnie kiedyś praca doktorska o temacie dotyczącym adaptacji toposów literackich w dziełach Marty Kisiel. Sprawne oko autorki wyczytało, mózg przetworzył i wplótł niezwykle delikatną nicią coś, co nadaje książce wyjątkowe piękno.

Owe nici, te nawiązania i sprawne pióro (a dokładniej rzecz ujmując klawiatura) sprawiły jeszcze jeden cud. Niczym Wenus wschodząca na wieczornym niebie, tak słowa i zdania, cały język tej powieści, świecą jasno w panteonie literackich gwiazd. Siła Niższa to nie tylko interesująca powieść. To także piękna powieść. Zachwycająca frazami, których nie powstydziliby się wieszczowie. Z pewnością wiele wkładu w to dzieło miała redakcja, której nie straszne były przydawki i inne środki stylistyczne. Ta wspólna praca zaowocowała dziełem, którego lektura sama w sobie jest także przeżyciem estetycznym.

Kończąc ową bezsprzecznie obiektywną i nienacechowaną emocjami recenzję wyznam, że już wiem, że ta książka będzie równie uzależniająca. Mimo przytłaczającego mnie ostatnio ogromu pracy i obowiązków, oderwać się nie mogłem. Ba! Wracać chcę i zaglądam za okładkę, aby jeszcze raz spotkać Dożywotników i poprzebywać kilka chwil z nimi. Ta książka po prostu leczy. Leczy zbolałe serca i dusze, bo mówi, że można być dobrym po prostu, że każdy w końcu znajdzie swój dom i swoje miejsce na świecie.

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

3 komentarze

Leave a Comment