Fantastyka Recenzje

Aneta Jadowska — Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Written by Marek Szwajnoch

Jadowska przebojem wdarła się na polski rynek fantastyczny i od razu wręcz zyskała sobie rzesze fanów. Jako jedna z pierwszych autorek stworzyła tak rozległy i bogaty w przygody świat magicznie równoległego, polskiego miasta. Tym razem jej nowa powieść nie wyszła spod skrzydeł Fabryki Słów, lecz wydawnictwa SQN. I chociaż na pierwszy rzut oka Dziewczyna z Dzielnicy Cudów jest całkowicie inną bajką, to w rzeczywistości zawiera w sobie powiązania ze światem Dory Wilk, której chyba nie trzeba tutaj przedstawiać. Nowa książka Pani Anety to świeża bohaterka pochodząca z tego samego uniwersum, które zrodziło znaną i lubianą Dorę!

Aneta Jadowska  urodzona 14.08.1981 r. filolożka, wielbicielka pomysłów niepraktycznych i niełatwych, czym uzasadnia doktorat z literatury i wiele innych ślepych uliczek w swojej biografii. Od 2000 r. mieszka w Toruniu i chyba już jest torunianką, bo jak rodowici mieszkańcy miasta jednocześnie kocha je i nie znosi. Wiedzie nocny tryb życia, bo w nocy najlepiej jej się pisze i czyta. Śpi, gdy przyzwoici ludzie pracują, co chyba czyni ją człowiekiem nieprzyzwoitym. Debiutowała kilka razy, bo raz jej nie satysfakcjonował: w 1999 opowiadaniem „Dziwny jest ten świat” w 2004 opowiadaniem „Kalejdoskop” a później „Złodziejem dusz” w Fabryce Słów, który znów jest debiutem, pierwszym tomem serii o Dorze Wilk zaplanowanej jako sześcioksiąg, choć czas pokaże czy to wystarczy na opisanie przygód tej awanturniczej wiedźmy.

Są przyjazne i urocze miasta alternatywne. I jest Wars — szalony i brutalny  oraz Sawa  uzbrojona w kły i pazury. Razem tworzą ponurą stolice Polski. Pokochasz je i znienawidzisz, całkiem jak ich mieszkańcy  Jak ona. Nikita. To tylko jedno z jej imion, jedna z jej tajemnic. Jako córka zabójczyni i szaleńca chce od życia jednego  nie pójść ścieżką żadnego z rodziców. Choć na to może być już za późno. Z Dzielnicy Cudów  części miasta, która w wyniku magicznych perturbacji utknęła w latach 30. ubiegłego wieku  zostaje uprowadzona jedna z piosenkarek renomowanego klubu Pozytywka. Sprawą zajmuje się Nikita. Trop szybko zaprowadzi ją tam, gdzie nigdy nie chciałaby się znaleźć. Na szczęście jej pleców pilnuje Robin. Czy na pewno? Kim on właściwie jest?

Dotychczas Aneta Jadowska zapoznała swoich czytelników z jednym uniwersum, aczkolwiek bardzo rozbudowanym. Losy Dory Wilk, Witkaca i innych bohaterów przemierzających ulice Thornu doczekały się póki co ośmiu odsłon, jednak podejrzewam, że na tym autorka się nie zatrzyma, bo jest to świat, który ciągle i ciągle można poszerzać o nowe wątki i postacie. Pytanie brzmi, czy taki świat w końcu kiedyś znudzi się czytelnikom i czy zapragną czegoś nowego? Na razie książki Jadowskiej są napisane znakomicie, porywająco. Są tak kolorowe, pełne przygód i humoru, że spokojnie mogę stwierdzić, iż nic nie zapowiada spadku formy. Tym razem autorka przenosi nas do równoległej Warszawy, która jest podzielona Wisłą na dwa odrębne miasta Warsa i Sawę. Nowa bohaterka  Nikita  jest nieco podobna do Dory, choć posiada bardziej wyrafinowany i nieco trudniejszy charakter. Ja osobiście bardziej polubiłem Nikitę, szczególnie za to, że jest mroczniejsza i kojarzy mi się z postacią marvelowskiej Jessiki Jones. Jeśli ktoś nie zna, to szczerze polecam serial właśnie pod tym tytułem. Jeśli chodzi o fabułę powieści, to ta też nieco wychodzi przed szereg poprzednich historii. Czytając książkę miałem wrażenie, że czytam o polskiej Mercedes Thompson Patricii Briggs, którą bardzo lubię i dzięki której chyba na poważnie polubiłem urban fantasy. To z pewnością kolejny plus!

Poziom powieści jest wysoki, Jadowska absolutnie nie zamierza spocząć na laurach i wciąż tworzy książki, od których niezwykle trudno się oderwać.  Dziewczyna z Dzielnicy Cudów to kawał dobrze napisanej opowieści, która zaskakuje i trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że są to historie przeznaczone bardziej dla czytelniczek niżby czytelników, to niech męska strona widowni się nie zraża, weźmie do ręki książkę i udowodni samym sobie, że jest to tylko mit. Książki Jadowskiej to dawka dobrej, może niespecjalnie wymagającej, lecz bardzo ciekawej, przygodowej fantastyki. Cieszę się, że Polska ma takich autorów, którzy według mnie z czystym sumieniem mogliby stanąć obok, chociażby wspomnianej już przeze mnie, Patricii Briggs. Szczerze polecam i z niecierpliwością czekam na kolejny tom o Nikicie!

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

4 komentarze

  • Właśnie czytam sobie dzisiaj już którąś z kolei recenzję na tej stronie. Przy biogramie autorki zaczęłam się zastanawiać skąd pan zaczerpnął takie informacje, weszłam na stronę Anety Jadowskiej i zonk. Kopiuj- wklej. Mam nadzieję, że mojej uczciwości nie odczyta Pan błędnie, jako czepiania się, a co wiecej naprawi pan ten błąd, bo to co pan zrobił nazywa się plagiatem i trochę podważyło w moich oczach pańską wiarygodność. Zakładam, że nie chciałby pan żeby po interncie krążyły fragmenty pańskich tekstów podpisane innymi nazwiskami, prawda?

    • Hej:)
      Jeśli zagłębisz się nieco w istotę plagiatu, to ten tyczy się głównie utworu literackiego, który określa czyjeś zdanie w danym temacie. Plagiat może mieć miejsce w przypadku powieści, wiersza… nie wiem, nawet jakiegoś wypracowania, pracy magisterskiej, artykułu. Biografia, która znajduje się w mojej recenzji jest ogólnodostępna, opublikowana na stronie autora. Nie jestem w stanie znać każdego życiorysu autora, którego czytam 🙂

      • Wikipedia mówi: „Plagiat (łac. plagium, kradzież) – pojęcie z zakresu prawa autorskiego oznaczające skopiowanie cudzego utworu (lub jego części) wraz z przypisaniem sobie prawa do autorstwa poprzez ukrycie pochodzenia splagiatowanego utworu”. Nie jesteś autorem tych słów, dlatego powinieneś zaznaczyć z której „ogólnodostępnej strony” zaczerpnąłeś te informacje. Nie wymagam żebyś znał biografie wszystkich osób o ktorych piszesz, bo to absurd, ale zaznaczyć skąd pochodzą informacje powinieneś. W skrócie: niewskazanie źródła tekstu sprawia wrażenie, że jesteś autorem tych słów, a nie jesteś. Czytaj plagiat. Mam wrażenie że w polskich szkołach ściąganie jest niewystarczająco piętnowane, stąd takie ignoranckie podejście do kradzieży własności intelektualnej. Przyznanie się do błędu to nie wstyd. Może watro poświęcić trochę czasu i wstawić gdzie trzeba cudzysłów i źródło informacji w nawiasie.

Leave a Comment