Fantastyka Recenzje Science-Fiction

Frank Herbert, Diuna

Frank Herbert, Diuna
Written by Jan Oko
  • Ocena książki

Diuna, pustynna planeta. Miejsce we wszechświecie, gdzie każda kropla wody jest na wagę złota. Planeta, na której jest pod dostatkiem przyprawy, substancji poszerzającej granice świadomości ludzkiej. Substancja ta jest tak pożądana, że dla jej zdobycia można zapłacić każdą cenę.

Diunę pierwszy raz czytałem lata temu, jeszcze w szkole. Ten świat pochłonął mnie tak bardzo, że do książki wracam nawet teraz. Film w reżyserii Davida Lyncha oglądałem kilka razy, a całe godziny poświęciłem podbijaniu Arrakis w grze Diuna 2. Późno znalazłem ją jako audiobook. Słuchając tej książki czytanej przez Krzysztofa Gosztyłę znów przeniosłem się na tą najmniej przyjazną życiu planetę w całym uniwersum.

Diuna to pustynna planeta, która na początku powieści przechodzi pod panowanie rodu Atrydów. Jak łatwo się domyślić, ustępujący ród Harkonenów nie łatwo godzi się z taką decyzją Imperatora. Kto by jednak spodziewał się zwykłej wojennej sensacji osadzonej w realiach science-fiction, będzie srogo zawiedziony. Autor nie koncentruje się na opisie nowoczesnych technologi, strategii, technik itd. Można by wręcz doszukać się wątków rodem z fantasy (np. zakon Bene Gesserit). Losy Atrydów, zwłaszcza Paula Atrydy, to niesamowita przygoda ludzi postawionych w warunkach tak skrajnych, jak to tylko możliwe. Czy test, który przechodzi główny bohater na samym początku, nie jest czasem kluczem interpretacyjnym całego tekstu? To nie kwestia tego, czy ktoś jest wybrany, ze szlachetnym pochodzeniem, ale czy jest człowiekiem. Ogromne możliwości mogą zniszczyć człowieka, stworzyć potężną istotę, która jednak traci człowieczeństwo. Takich nie brakuje we wszechświecie.

Czytając niektóre książki science-fiction napisane przed laty, często archaiczność wyobrażeń przyszłych technologii budziła zdziwienie, czasem śmieszność. Gdy w dobie powszechnie dostępnych telefonów komórkowych poznawanie bohaterów poszukujących czegoś na kształt budki telefonicznej budzi, w pierwszych chwili zdziwienie. Diuna jest inna. Jak już wspomniałem, bardziej mówi o ludziach niż o technologii. To jest właśnie piękno dobrej fantastyki. Czy to osadzonej w świecie pełnym magii, czy nowoczesnych technologii.

Co buduje niesamowitą magię tej powieści? Herbert konstruuje fabułę, w której czytelnik wraz z bohaterami nie wie, czego może się spodziewać: tajemnica, którą jest owiana cała planeta wydaje się nieprzenikniona. Pozornie wydaje nam się, że wiemy, co może się stać i kto komu może zagrozić. Lecz jest to tylko pozorna wiedza. Ponadto powieści przypomina ciągle o tym, co najważniejsze…

Woda. Bez tej drogocennej substancji nie ma życia. Mimo bogactwa w przyprawę Diuna jest uboga w to, co najbardziej konieczne do jakiejkolwiek ludzkiej egzystencji. W tym niewielkim zakątku kosmosu człowiek widzi zarówno swoją wielkość, jak i kruchość. W świecie, gdzie splunięcie jest oznaką szacunku, gdyż poświęca się drogocenną wodę, toczy się walka o ludzką tożsamość. Od jej wyniku zależy los całej planety, przyszłość jej ekosystemu. Jest ona ważniejsza od przyprawy, a to przecież z powodu przyprawy, a nie wody toczy się walka polityczna o dominację na planecie.

Fremeni. Czy nie są to ci, którzy żyją najbardziej tak, jak powinni ludzie? Już w samej nazwie tego ludu dzwięczy mi słowo free  wolny. Jest to jednak lud stanowiący kolejną zagadkę Arrakis. Oni, przystosowani do życia w najtrudniejszych warunkach, nie poddali się dyktaturze. To także im zależy na istotnych zmianach na planecie, a nie tylko na jej bezmyślnym eksploatowaniu. Czy w ich postawie można szukać odpowiedzi na pytanie o wolności?

Pisać byle jak jest łatwo. Pisać trudno o trudnych sprawach też nie jest specjalnym problemem. Sztuką natomiast jest tak napisać książkę, aby łączyła przysłowiowe „przyjemne z pożytecznym”. Mimo takiej gęstości treści, wielu pytań o ludzką tożsamość, Diuna jest zaskakująco lekko napisana. Kilkaset stron wciąga na dobre i nie wypuszcza do końca. Herbert zadaje fundamentalne pytania o człowieczeństwo  o to, co jest w życiu najważniejsze, o to, co przynosi wolność i sens życia. Mimo to, nie odbiera się tej lektury jako ciężkiej, a wręcz przeciwnie. Czyta się jednym tchem!

Diuna jest też przepięknie wydana przez Dom Wydawniczy Rebis. Na obwolucie znajdują się genialne ilustracje Wojciecha Siudmaka, natomiast bez obwoluty książka prezentuje się niczym jedno z tych najbardziej ekskluzywnych wydań. Również w środku znajdziemy grafiki W. Siudmaka. Aż żal, że nie ma ich więcej. Brakuje chyba tylko limitowanego wydania z oprawą z prawdziwej skóry. Owo ekskluzywne oprawne w skórę wydanie powinno być dodatkowo bardziej bogato ilustrowane.

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

Leave a Comment