Fantastyka Fantasy Recenzje

George R. R. Martin, Uczta dla wron

Uczta dla wron: Cienie śmierci & Sieć spisków
Written by Marek Szwajnoch

W telewizji HBO właśnie emitowany jest piąty sezon kultowego już na całym świecie serialu Gra o Tron. Całe uniwersum Siedmiu Królestw, stworzone i napisane przez George R. R. Martina, na stałe wpisało się już w kanon najbardziej popularnych, fantastycznych historii wszech czasów i tuż obok Władcy Pierścieni czy Harry’ego Pottera, jest najbardziej rozpoznawalnym dziełem książkowo-filmowym na Ziemi. Właśnie dlatego wydawnictwo Zysk i S-ka wypuszcza na rynek kolejne już wznowienie, tym razem czwartego tomu sagi Pieśni Lodu i Ognia pod tytułem Uczta dla Wron. Filmowa okładka zdecydowanie prezentuje się ciekawiej niż jej poprzedniczki, co stanowi jedynie jeszcze większą zachętę do kupna! Ale do rzeczy…

Tom czwarty podzielony jest na dwie części: pierwsza — Cienie śmierci, oraz druga — Sieć spisków. Krwawa wojna o tron wydaje się być zakończona. Po śmierci Joffrey’a wiele osób, mimo pozornej żałoby, odetchnęło z ulgą. Żelazny Tron odziedziczył małoletni Tommen, który jest absolutnym przeciwieństwem byłego, nieżyjącego króla. Szybko okazuje się, że brak doświadczenia oraz młody wiek nowego władcy nie sprzyja rządzeniu Siedmioma Królestwami, dlatego faktyczna władza poniekąd spada na Cersei. Ta z kolei szybko korzysta z nadarzającej się okazji, tworzy w Królewskiej Przystani absolutną sieć spisków, które mają na celu znacznie ograniczyć władzę Tyrellów. Jako jedyni bowiem dorównują bogactwem Lannisterom, co  w przyszłości może okazać się zagrożeniem. Sytuacja w królestwie nie jest ciekawa: o ile ostatni przeciwnicy rządów Lannisterów zmniejszają się szybko i skutecznie, to ataki piratów czy liczba dezerterów wciąż rośnie. W dodatku Wrony broniące muru coraz bardziej obawiają się nadchodzącej Zimy, której nadejście jest tylko kwestią czasu. Czy jest cień szansy, że wspólny wróg chociaż na moment zjednoczy zwaśnione rody?

Jednymi z największych atutów książek Martina jest z pewnością bardzo rozbudowana,  wielowątkowa fabuła, liczne postacie  oraz zwroty akcji. Autor stworzył całą gammę bohaterów, którzy obojętnie, stojąc po stronie dobra czy zła, są wielbieni przez odbiorców na całym świecie. Jego świat z pewnością dorównuje uniwersum Tolkiena, niemniej działa on w nieco inny sposób. Dla Martina kluczowym elementem nie jest jakaś wartka akcja, mnóstwo fantastyki wplecionej w każdy wątek, efektowne walki czy inne tego typu rzeczy. Pisarz skupia się najbardziej na ludzkich emocjach, stąd zapewne tak znakomicie wykreowane postacie. Kwintesencją powieści są wszechobecne spiski, zdrady, dążenie do objęcia Tronu, ale też zdobycie choćby najmniejszej władzy, nawet nad drugim człowiekiem. Martin ukazuje ludzkie słabości, przebiegłość i okrucieństwo, ale także podkreśla jakże ważny honor i sprawiedliwość. Wprawdzie ci reprezentujący tę ostatnią cechę często kończą bez głowy, to i tak z biegiem czasu zawsze znajdzie się ktoś nowy po stronie dobra.

W Uczcie dla wron akcja nieco zwalnia. W poprzednich tomach momenty nieco bardziej opisowe zawsze zostawały później zrekompensowane czymś zaskakującym, bitwą czy nagłym zwrotem akcji. Tutaj, niezależnie czy w Cieniach śmierci czy w Sieci spisków, fabuła toczy się nieco mozolnie. Autor mało nowych faktów przekazuje w sporym objętościowo tekście, co z pewnością jest powodem tego typu moich czytelniczych odczuć. Dużo otwartych nowych wątków pozostaje też bez jasnej odpowiedzi, co rozbudza apetyt ale też trochę denerwuje, bo autor z pewnością do wszystkich nie wróci. Na kartach powieści panuje lekka stagnacja, lecz mam szczerą nadzieję, że jest to cisza przed burzą. Wszak prawdziwe niebezpieczeństwo — Zima — jest już na horyzoncie.

Chociaż Uczta dla wron to na pewno lekki spadek jeśli chodzi o akcję i fabułę, to myślę, że nadal książka zasługuje na słowa uznania. Trudno jest trzymać stały poziom przez tak wiele powieści, w dodatku jeszcze tak rozbudowanych. Jest to dla mnie jak najbardziej zrozumiałe, dlatego nie mam negatywnych odczuć związanych z lekturą. Z pewnością jest to pozycja obowiązkowa… no i nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kontynuację!

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

3 komentarze

  • Przeczytałem całą sagę. To co jest Atutem Martina jest i jego wadą 🙂 Ile można czytać sagę Pieśń ognia i lodu. Słyszałem, że autor nie planuje jej zakończenia. Sam jest już mocno wiekowym Panem i już za życia nie zgodził się aby kto ktokolwiek kontynuował jego dzieło 🙂 Przypominam, że w Polsce mamy aż 8 tomów tej zacnej powieści :), a im dalej tym nie widać końca 😀 Przeczytam i kolejną 🙂 ale Panie daj mi siłę i cierpliwość aby dobrnąć do jakiegokolwiek zakończenia 😀

    • O tym, że nie planuje zakończenia nie słyszałem 🙂 Trochę to głupie, bo jak śpiewał kiedyś Pan Markowski – trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść… (bądź Tronu;P ) Oby nie przerodziło się to w grafomańską Modę na sukces!

Leave a Comment