Horror Postapo Recenzje Science-Fiction

Raymond Benson, Dying Light. Aleja koszmarów

Raymond Benson - Dying Light. Aleja koszmarów
Written by Marek Szwajnoch

Bardzo często książki  stanowią podstawę do  filmowej wersji danej, opisanej wcześniej historii. Czasami nawet skłaniają do stworzenia gry komputerowej, jak to dzieje się aktualnie ze światem Wiedźmina autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy to film czy gra jest dla kogoś inspiracją do napisania powieści. Tak właśnie światło dziennie ujrzała książka Dying Light. Aleja koszmarów, która jest prequelem znanej na całym świecie polskiej gry z gatunku survival horror pod tym samym tytułem. Sam nie jestem fanem czytania książek, które są literackim obrazem nakręconego wcześniej filmu. Z grami jednak jest inaczej, bo od zawsze praktycznie bardzo mało mnie interesowały. Tak naprawdę jestem kompletnie zielony jeśli chodzi o to, co stoi aktualnie na podium komputerowych zabijaczy czasu, dlatego książka Dying Light jest dla mnie czymś świeżym i podchodziłem do niej bez żadnych uprzedzeń. Jak zatem wypadła?

Na kilka tygodni przed Światowymi Igrzyskami Lekkoatletycznymi w Harranie pojawiają się dziwne przypadki zachorowań. Ludzie znikają w tajemniczych okolicznościach, by powrócić jako zdziczałe, rządne ludzkiego mięsa osobniki. Choroba, która atakuje praktycznie na półmetku sportowego święta rozwija się zdecydowanie zbyt szybko . Olbrzymia ilość mieszkańców i gości przebywających w Harranie  sprzyja rozwijaniu się straszliwej pandemii. W centrum tego horroru zostaje rzucona nasza główna bohaterka — Mel Wyatt. Sportsmenka przyjechała do miasta prawie miesiąc wcześniej bardzo podekscytowana możliwością wzięcia udziału w Igrzyskach. Nie spodziewała się nawet, jak szybko jej życie stanie się koszmarem: jej rodzice zginęli a młodszy brat przepadł. Sama Wyatt zostaje ugryziona, lecz jej przemiana postępuje zadziwiająco powoli. Dziewczyna dowiaduje się o leku na chorobę, który rzekoma ma zostać zrzucony lotniczo nad miastem. Mel prowadzi wyścig z przemianą w dziką, spragnioną ludzkiego mięsa bestię, a poszukiwaniem zbawiennego leku. Podążając do centrum miasta musi pokonać Aleję Koszmarów — teren opanowany w całości przez hordy Zarażonych. Tym, co napędza ją do dalszego działania jest myśl, że jej ukochany brat jeszcze żyje, i że być może uda jej się go odnaleźć.

Dzisiaj temat zombie jest na topie. Chociaż ukazany we wszelakich dziełach filmowych czy książkowych zawsze w nieco inny sposób, zawsze przedstawia apokalipsę oraz pozbawionych rozumu ludzi przejawiających niekontrolowany apetyt na świeże, krwiste mięso. W przypadku Dying Light zombie jest wirusem. Szaleństwo i przeistoczenie człowieka jest wynikiem medycznego eksperymentu. Książka w dobie innych dzieł gatunku wypada zaledwie dostatecznie. Chociaż autor na początku pisze dosyć skąpo i zwięźle — mam na myśli brak rozbudowanej fabuły, wątków pobocznych, opisów — to później powieść faktycznie zmierza w dobrym kierunku. Benson na moje oko lubi zajmować się dokładnie jedną postacią wystawiając ją na liczne próby losu, podkładając kłody pod nogi, ciągle rzucając w niebezpieczeństwa, by właśnie zmagania owego bohatera były kluczowe w fabule. Pokazał to już niejednokrotnie w swoich kontynuacjach przygód agenta 007. Tak właśnie postępuje również z Mel Wyatt. Początkowe strony opisujące świat jeszcze na starcie pandemii mogą przyprawić czytelnika o znużenie, jednak późniejszy tok wydarzeń, absolutna pandemia zombie i walka dziewczyny z żywymi trupami są już na całkowicie innym poziomie literackim. Książka nabiera rozpędu, staje się ciekawsza, czytelnik czuje rosnące napięcie, kibicuje samotnej kobiecie, co zdecydowanie jest atutem bohaterki.

Podsumowując powiem, że książka Raymonda Bensona jest powieścią przyjemną w odbiorze. Fabularnie autor absolutnie nas nie zaskakuje, jednakże fakt, iż zombie dzisiaj jest tematem, po który sięga się często i w różnych dziedzinach popkultury, z pewnością skłoni miłośników żywych trupów do lektury.  I w gruncie rzeczy dobrze, bo Dying Light. Aleja koszmarów to odpowiedni wypełniacz czasu na dwa, góra trzy wieczory, napisany w sposób, który może zadowolić czytelnika, lubiącego lekkie dzieła.

 

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

Leave a Comment