Artykuły

Sztuka dla sztuki czy dla ludu?

Written by Jan Oko

Co jakiś czas pojawia się tu i tam kwestia tego, co powinno się czytać. Niekiedy wypływa także temat kto może lub powinien pisać. Czy są rzeczy, których nie powinno się czytać? Czy są osoby, które nie powinny pisać?

Co jakiś czas spotykam się z reklamą takiej czy innej książki, która stawia debiutanta na równi z Tolkienem, Kingiem, Szekspirem, Christie czy innym mistrzem pióra. Zazwyczaj jest to wielka zapowiedź wielkiej klapy. Od kiedy prowadzę Kocham Książki nieraz zdarzały mi się oferty współpracy z tego typu wschodzącymi gwiazdami pióra. Jaka więc powinna być sztuka? Czy należy tworzyć i czytać tylko literaturę wzniosłą, czy jest też miejsce na profanum, jakieś schronienie dla literackich pariasów?

Są osoby, które wyrażają negatywną postawę wobec literatury popularnej czy raczkujących pisarzy. Można spotkać się z ogromną niechęcią wobec tekstów typu 50 twarzy Greya. Z drugiej strony dla ogromnej rzeszy czytelników może być to pierwszy kontakt od lat ze słowem pisanym, z książką. Po tej przyjdzie kolejna i kolejna. Nie każdy sięgnie po następne lektury, jednak wyłom zostanie zrobiony. To nie laureaci literackich nagród, ale w znakomitej większości literatura niższych lotów zachęca do sięgnięcia po książkę. Podobne nastawienie spotykam wobec osób piszących. Osoby oczytane nieraz są przyzwyczajone do produktów gotowych, dopracowanych. Gdy więc przyjdzie porównać do takich książek te napisane przez debiutantów albo tych, którzy jeszcze nie nic wydali, to wyraźnie widoczny jest kontrast. Czasami tak silny, że chciałoby się zabronić tworzenia tych grafomańskich tekstów.

Obserwując świat książki wiele razy spotkałem się z konkursami literackimi, w których założeniach było zaktywizowanie jak największej ilości osób do napisania tekstu (opowiadania, reportażu itp.). Stoją one w sprzeczności z nurtem, który chciałby ograniczyć ilość powstających tekstów. Zachęcają do pisania i dzielenia się swoją twórczością. Kiedy indziej narzeka się, że uczniowie w szkołach coraz mniej piszą (za to rozwiązują coraz więcej testów), a przez to tracą zdolności kreatywne i komunikacyjne. Może więc pisanie nie jest takie złe, nawet jeżeli nie jest najwyższych lotów?

Czytanie i pisanie to po prostu zajęcia bardzo pozytywnie wpływające na rozwój intelektualny. Wymaga przemyślenia tego, czym chcemy się podzielić. Uważam, że nie powinno się ani jednego, ani drugiego ograniczać. Wręcz przeciwnie, ze wszystkich sił należy wspierać rozwój czytelnictwa. Naturalną konsekwencją jest wspieranie tych, który chcą pisać.

Naturalnie droga od chęci pisania do zostania znanym autorem jest długa i ryzykowna. Większe prawdopodobieństwo, że nie stworzy się dzieła nawet przeciętnego. Określanie siebie jako nowego Tolkiena, Kinga itd. to po prostu objaw pychy i głupoty. Pisząc nie do szuflady warto mieć przygotowany warsztat. To oznacza wiele ćwiczeń w pisaniu oraz całkiem pokaźną bibliotekę przeczytanych książek. Nie od razu Kraków zbudowano. Zachęcam do pisania, bo to rozwija. Zachęcam, bo im więcej piszących, tym więcej ukaże się dobrej literatury (po prostu ze statystyki). Jednak, żeby nowi autorzy nie przysparzali siwych włosów na głowach ich pierwszych czytelników, postanowiłem dzielić się co jakiś czas własnymi spostrzeżeniami na temat jak pisać i jak „sprzedać” swoją książkę.

Jak pisać? Tego oczywiście nie da się zawrzeć w jednym artykule, a prawdopodobnie nawet w wielu książkach. Jednak talent to jeszcze nie wszystko. Pisanie to rzemieślnicza praca, co widzę po znajomych autorach. Sam nie jestem pisarzem, więc będę się powoływać na tych co piszą, albo mówić o subiektywnych wrażeniach. Zachęcam do obserwowania strony oraz do dyskusji. Jestem bardzo ciekaw waszego zdania w temacie czy „pisać każdy może”.

We wpisie użyłem obrazu Throes of Creation namalowany przez Leonida Pasternaka (źródło: Wikipedia).

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

Leave a Comment