Artykuły

Amerykańscy bibliotekarze w obronie pornografii

Written by Jan Oko

Bibliotekarze w USA walczą z nadopiekuńczymi rodzicami i konserwatystami o prawo dostępu do informacji, nawet jeżeli chodzi o materiały pornograficzne. Czy każdy ma prawo dostępu do każdej informacji? Może należałoby ograniczyć w jakiś sposób to, co można znaleźć np. w bibliotece?

Sytuacja z biblioteki publicznej w Orland Park, na przedmieściach Chicago. W 2013 roku Megan Fox, określająca siebie jako osobę o konserwatywnych poglądach, rozpoczęła kampanię mającą na celu wymuszenie, aby na komputerach bibliotecznych został zainstalowany filtr treści. Miało to miejsce po sytuacji, gdy spostrzegła osobę oglądającą pornografię w bibliotece. Do zdarzenia doszło w części przeznaczonej dla dorosłych, dzieci bowiem mają dostęp do odrębnych komputerów z zainstalowanym filtrem treści. Zarząd biblioteki zdecydował, aby nie zakładać filtrów, a od użytkowników wymagana jest jedynie identyfikacja przy logowaniu.

Megan Fox oraz osoby ją popierające nie poddały się i kontynuowały naciski na zarząd. Miało dojść do sytuacji, w których konieczne było wezwanie policji. Jednocześnie biblioteka została tak zasypana prawnymi petycjami z tytułu FOIA (Freedom of Information Act), że konieczne było zatrudnienie dodatkowego personelu do ich obsługi. Fox oskarżyła bibliotekę o tuszowanie sytuacji, w których oglądana była pornografia dziecięca oraz wymusiła ponowne głosowanie w tej sprawie argumentując nieprawidłowościami mającymi miejsce przy podejmowaniu poprzedniej decyzji.

„To naprawdę nie chodzi o to, co widziałam. To była iskra, która prowadzi do piekła.” — Fox powiedziała lokalnej stacji radiowej w tamtym czasie, powołując się na dokumenty, które wykazały, że przypadki publicznej masturbacji w bibliotece nie zawsze były zgłaszane policji. Powiedziała, że jej głównym zmartwieniem był fakt, że mogą to zobaczyć dzieci — „Pracownia komputerowa jest na tym samym piętrze, co obszar dla nastolatków z książkami oraz pokojami do nauki. Młodzież musi przejść obok niej, a ponadto współdzielą łazienkę z osobami podnieconymi seksualnie oglądaniem pornografii.”.

Megan Fox prowadzi także kampanię przeciwko muzeom i ogrodom zoologicznym nauczającym odwiedzających o ewolucji. Jak się okazuje nie jest jedynym tego typu przypadkiem. Według Barbara Jones, dyrektor biura ds. wolności intelektualnej przy American Library Association, co tydzień któraś z bibliotek w USA staje wobec nacisku, aby zainstalować filtry na swoich komputerach.

Być może reakcja Megan Fox wydaje się przesadzona, jednak władze reagowały na podobne incydenty. Niedaleko Orland Park, w Westmont za oglądanie pornografii jeden z czytelników tamtejszej biblioteki był aresztowany w 2013 roku. Zarzutem było otwieranie stron o treści erotycznej w części przeznaczonej dla dzieci. Za pierwszym razem mężczyzna dostał upomnienie i zakaz korzystania z Internetu w placówce. Za drugim wezwano policję. Inny przypadek miał miejsce kilka lat wcześniej, gdy aresztowano mężczyznę za oglądanie w bibliotece dziecięcej pornografii. Pisały o tym Fakty Chicago w artykule Więzienie za porno w bibliotece. Także w Polsce znany jest przypadek aresztowania za oglądanie dziecięcej pornografii w bibliotece. Dostęp do materiałów erotycznych pobudził opinię publiczną nad Wisłą w 2007 roku. Na portalu o2 miał zostać opublikowany artykuł z Gazety Wyborczej o kolekcji filmów porno zgromadzonych w Bibliotece Jagiellońskiej. Linki do artykułu już nie działają, ale na forach zachowała się jego treść.

Był taki student, który przychodził i oglądał to od rana do wieczora. Co godzinę prosił o następny film, a ja musiałam mu je przynosić, a nawet włączać. Taki mam obowiązek. Na dodatek ekran znajduje się przede mną, więc byłam nawet zmuszona na to patrzeć — żali się „Gazecie” prosząca o anonimowość bibliotekarka.

źródło: http://bystrzyca.info.pl/forum/viewtopic.php?t=417

http://www.politology.fora.pl/hajd-park-po-prostu,7/porno-w-bibliotece-jagiellonskiej,389.html

http://pl.wikinews.org/wiki/2007-02-12:_Porno_w_bibliotece

 

W USA sytuacje, gdy ktoś próbował ograniczyć dostęp do pewnych materiałów już nie raz miały miejsce. „W przeszłości byliśmy przyzwyczajeni do wizyty rodzica lub pastora, członka lokalnego społeczeństwa, który był zaniepokojony treścią tej czy innej książki ale to, co widzimy teraz, to są zorganizowane ataki na biblioteki.” — powiedziała Barbara Jones w rozmowie z Kaleigh Rogers.

Już na długo przed erą cyfrową biblioteki zapewniały wolny dostęp do informacji. Czasy indeksów, zakazów i palenia książek są przeszłością a biblioteki zawsze stały na stanowisku, że ludzie mają prawo czytać, uczyć się i mieć dostęp do wszystkiego, co świat ma do zaoferowania.

„Od zawsze były spory, czy powinniśmy mieć instrukcje seksu lub książki o tworzeniu bomby. Tego typu pytania były stawiane zawsze i bibliotekarze próbowali opracować takie wytyczne, aby dostęp do informacji był możliwie najbardziej otwarty” — twierdzi Michael Zimmer, ekspert w sprawach prywatności i etyki w Internecie, prowadzący Center for Information Policy Research przy Uniwersytecie Wisconsin w Milwaukee.

Próby cenzury książek to nie tylko odległa przeszłość. Nie tak dawno niektórzy chcieli usunąć z półek Harry Pottera, gdyż promował czarnoksięstwo. Jednak Internet otworzył dostęp do coraz większej ilości informacji, o wiele większej niż może się zmieścić na bibliotecznych półkach, a wraz z tym wzrosły naciski.

Z drugiej strony już Bazyli Wielki, ojciec Kościoła z IV wieku, w dziele Do młodzieńców nie zabraniał czytania dzieł pogańskich, jedynie nawoływał do roztropnego z nich korzystania i wybierania tylko tego, co jest pożyteczne. Tekst można znaleźć na stronie patres.pl. Analogiczne argumenty można by odnieść do dostępności treści w bibliotekach. Dostępne jest wszystko, a do Czytelnika należy osąd treści i odpowiedzialność za ich odpowiedni wybór i użycie.

Od 2000 roku funkcjonuje w USA ustawa o ochronie dzieci w Internecie (Children Internet Protection Act) na podstawie której od wszystkich szkół i bibliotek, które otrzymują fundusze federalne, wymaga się zainstalowania filtrów na swoich komputerach. Niekiedy powoduje to zablokowanie także dozwolonych treści. ALA (American Library Association) próbowała zwalczyć to prawo argumentując jego niezgodnością z konstytucją, jednak bezskutecznie.

Aby obejść niewygodny przepis i zapewnić swobodny dostęp niektóre biblioteki mają oddzielne pracownie komputerowe dla dorosłych powyżej 18 lat, dzięki czemu komputery używane przez dzieci mogą być zgodne z prawem.

Co prawda, walka o prawo do oglądania pornografii w bibliotece publicznej może nie wydawać się czymś dziwnym… Mnóstwo amerykańskich bibliotek zainstalowało filtry, co powinno rozwiązać problem. Jednak sprawa wykracza daleko dalej niż uleganie pożądaniu między regałami bibliotecznymi. Piersi może bowiem zobaczyć każdy, kto sięga choćby po National Geographic. Ograniczenia natomiast mogą uderzyć w niewinne osoby lub stać się narzędziem cenzury. Filtry treści cyfrowych nie są aż na tyle zaawansowane, aby zablokować dokładnie te informacje, które powinny. Oczywistym jest, że nie należy umożliwiać w bibliotece dostępu do pornografii dziecięcej, jednak ograniczenia blokują również wiele innych stron. W Polsce znana jest sprawa gdy filtry komputerowe blokujące dostęp do treści niedozwolonych uniemożliwiały jednocześnie wejście na takie strony jak np. Panoptykon.org. O cenzurze było głośno choćby przy próbie wprowadzenia ACTA. Istnieją w społeczeństwie obawy, że pod przykrywką ochrony przed treściami erotycznymi czy szkodliwymi zostanie wprowadzona cenzura i ograniczona wolność słowa.

ALA  opublikowała raport na temat zastosowania filtrów i stwierdziła, że jednocześnie blokowały one w dużej ilości strony na temat zagadnień takich jak małżeństwa gejów i aborcja. Strony i serwisy LGBT były często identyfikowane jako strony erotyczne. Filtrowanie treści uderza przede wszystkim w osoby biedniejsze, które mają dostęp do Internetu wyłącznie w takich miejscach jak publiczne biblioteki. Mogą one mieć w ten sposób ograniczony dostęp do informacji. Ponadto jeżeli zakaże się pornografii, co może być kolejnym krokiem? Istnieje obawa przez szerszą cenzurą niż tylko tą obyczajową.

Próbuje się ograniczać dostęp do niektórych treści. W Szwecji niektóre biblioteki, podobnie jak w innych krajach, muszą gromadzić wszystko, co zostało wydane w kraju. Nie wszystko jest jednak przeznaczone do wypożyczania. Głośna była sprawa omyłkowego udostępnienia kontrowersyjnej książki zawierającej treści z pornografią dziecięcą. Pisał o tym serwis szwecjadzisiaj.pl.

Sytuacja trochę inaczej przedstawia się w Polsce. U nas raczej oglądanie pornografii nie będzie tolerowane ze względów obyczajowych. W rozmowie z jedną z bibliotekarek dowiedziałem się, że zdarzają się przypadki osób korzystających z dostępu do Internetu w bibliotece tylko celem zaspokojenia potrzeb seksualnych. Zazwyczaj jednak personel reaguje i uniemożliwia dalsze korzystanie z Internetu. Zapytałem czy możliwe jest, aby czytelnik miał umożliwiony dostęp do stron pornograficznych z jakiegoś innego powodu, np. prowadzonych badań. Okazało się, że nie jest to prosta kwestia. Teoretycznie, gdyby miał dokument na prowadzenie związanych z tym badań naukowych oraz przestrzegałby pozostały punktów regulaminu, taka możliwość mogłaby być mu stworzona. Jednak wiele zależałoby od samej bibliotekarki. Te starsze stażem mogłyby nie być zbyt przychylne tego typu treściom. Istotne są zapisy regulaminowe poszczególnych bibliotek. Np. w Katowicach Miejsca Biblioteka Publiczna w regulaminie ma taki zapis:

§ 6
Korzystanie z komputerów i Internetu

1. Korzystanie z komputerów i internetu dozwolone jest wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych. Biblioteka może stosować oprogramowanie blokujące dostęp do stron zawierających treści niezgodne z prawem oraz powszechnie uznanych za obsceniczne lub obraźliwe.

[…]

Uzyskanie dostępu do treści erotycznych może więc być utrudnione. Z drugiej strony, współcześnie dostęp do Internetu i komputerów jest dosyć powszechny i nie wydaje się, aby konieczne było odwiedzanie bibliotek dla zaspokojenia popędów seksualnych. W naszym kraju są to instytucje niezamożne lub wręcz biedne i nie są w stanie zapewnić stanowisk komputerowych w takim miejscu, aby ukryć monitor np. przed dziećmi. Stanowisk jest często tak niewiele, że faktycznie ograniczenie korzystania z nich tylko do celów „informacyjnych i edukacyjnych” wydaje się bardzo zasadne.

Wolność dostępu do informacji, nawet niewygodnej, jest prawem każdego człowieka. Odebranie tego prawa nie powinno mieć miejsca w społeczeństwie demokratycznym. Jednak w świetle ostatnich wypadków w Paryżu zachodzi obawa, że to prawo może zostać źle wykorzystane, nie tylko aby skorzystać z materiałów erotycznych, ale np. celem zorganizowania zamachu. Pogodzenie prawa dostępu do informacji i prób filtrowania treści (np. internetowych czy zakaz wypożyczania niektórych książek) może okazać się nieskuteczny. To otwiera drogę do rozwiązań bardziej radykalnych jak zupełnie niekontrolowany dostęp, nawet za cenę szkody dla społeczeństwa lub pewne formy cenzury. Nasza cywilizacja staje przed istotnym pytaniem o granice wolności jednostki.

Źródła:

Podstawą artykułu jest tekst http://motherboard.vice.com/read/why-librarians-defend-the-right-to-watch-porn-at-the-library. W wielu miejscach dokonałem z niego dłuższych cytatów, uzupełniając go o inne źródła (podlinkowane w tekście).

Ciekawy jest także artykuł o erotycznej sesji zdjęciowej pewnego artysty: http://ksiazki.onet.pl/wiadomosci/porno-w-bibliotece/kr0h7

 W artykule użyto zdjęcia biblioteki publicznej w Sztokholmie ze zbiorów Wikipedii.

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

Leave a Comment