Fantastyka Fantasy Recenzje

Jacek Dukaj, Inne pieśni

Jacek Dukaj, Inne pieśni
Written by Jan Oko
  • Ocena książki

Gdyby starożytna filozofia poprawnie opisała świat, to tak właśnie by on wyglądał. Nie jest to historia alternatywna, ale raczej alternatywna kosmologia. Znana nam rzeczywistość podlega zupełnie innym prawom niż te, których my doświadczamy na co dzień.

Proza Dukaja nie jest prosta, choć Inne pieśni uchodzą za jedną z przystępniejszych jego książek. Do zrozumienie może przydać się choćby elementarna znajomość starożytnej filozofii, pojęć formy i materii. Na szczęście nie jest to warunek konieczny. Tych, którzy obawiają się, że książka jest formą traktatu filozoficznego, uspokajam: to także świetnie opowiedziana sensacyjna historia z wątkiem kryminalnym. W tle pokazane są polityczne przepychanki wielkich kratistosów oraz romans głównego bohatera z potężną Szulimą Amitace.

Osią przewodnią fabuły jest postać Hieronima Berbeleka, niegdyś wielkiego strategosa. Gdy go spotykamy jest zaledwie bogatym kupcem. Po militarnej porażce pod Kolenicą upadł bardzo nisko. Tak nisko, że o sobie samym myślał w trzeciej osobie. Inne pieśni to historia, w której narzucana jest mu coraz wyższa forma. Ktoś będzie próbował nim kierować dla osiągnięcia konkretnego celu. Jako czytelnicy możemy się zastanawiać na ile jego kolejne wybory są wolne, a na ile zaprogramowane przez większych od Berbeleka. Być może, co zdaje się miejscami sugerować autor, paradoksalnie obie wersje poprawnie opisują działania bohatera.

Zafascynowało mnie jak bardzo spójna jest ta opowieść. Gdy słuchałem jej drugi raz wiele drobnych szczegółów nabrało większego sensu. Dukaj bardzo dokładnie zaplanował sobie fabułę i starannie prowadził swoich bohaterów rozmaitymi ścieżkami aż do samego końca. Dotyczy to także fizyki i innych praw rządzących przedstawionym wszechświatem. Autor konsekwentnie trzyma się praw, które ustalił w powieści i nie ułatwia sobie pracy stosując „drogą na skróty”, aby wyprowadzić bohatera z opresji czy ułatwić mi realizację zadania.

Nowy gatunek

Szperając po Internecie dowiedziałem się, że niektórzy klasyfikują tego typu prozę jak gatunek new weird. 1. „Nowe dziwy” (czy jakoś tak należałoby to przetłumaczyć) to gatunek wyrosły na granicy horroru i fantastyki. Kategoria jest trudna do zdefiniowania i być może kiedyś wrócę do tego tematu, bo wydaje się ciekawy.

To co mnie najbardziej „wciągnęło” w powieść, to świetna akcja w niezwykłym świecie. Wykorzystanie greckiej kosmologii sprawiło, że powieść wyróżnia się na tle wielu innych. To nie kolejne fantasy, w który bohaterowie biegają z mieczami i rzucają zaklęciami po tej czy innej Nibylandii. To nie kolejny Harry Potter, gdzie do realnego świata został dołożony magiczny dodatek. To konstrukcja zupełnie oryginalna, powalająca na ziemię. Tu wszystko jest inne. Ludzie zmieniają się pod aurą kratistosów, wynaturzenia formy mogą doprowadzić do nieodwracalnych zmian na ciele  to kim jest człowiek decyduje się starciu form. Cały teatr zdarzeń na ziemi i przestrzeni kosmicznej jest sam w sobie niezwykły.

Inna metafizyka

Ta metafizyka jest jednak trochę smutna, gdyż człowiek wydaje się nie być do końca wolnym. To forma kogoś potężniejszego decyduje o tym, kim się jest. Oczywiście znaczenie ma też urodzenie, niewolnik nie ma szans wydostać się ze swojej morfy i zostać arystokratą. Jednak nawet wysoko urodzeni w ciągu całego swojego życia są ciągle zależni od innych, potężniejszych. Być może wolni są tylko kratistosi, ludzie o najpotężniejszej formie, potrafiący wpływać na całe kraje, ich wygląd, klimat i mieszkańców. Jednak Inne pieśni to nie opowieść o nich, więc tak naprawdę niewiele wiadomo o nich, ani o tym czy są komuś poddani.

Wszyscy, których recenzje czytałem w Internecie, bardzo pozytywnie piszą o Innych pieśniach. Trudno mi być w tej kwestii oryginalnym. Podpisuję się pod tamtymi opiniami, choć czasami z trochę innych powodów. Znalazłem tylko jeden wyjątek od tej zasady, opinię Agaty Błaszczyk. Niezadowolenie Czytelniczki wynika z rzekomej trudności tekstu oraz nie wzbudzania silniejszych emocji, nudnych długich opisów oraz konieczności „obłożenia się literaturą pomocniczą”. Po niewielkiej części muszę się zgodzić z autorką tych słów. To nie jest czytadło. Książka jest pewnym wyzwaniem, jednak nie na tyle trudnym, aby stanowiło przeszkodę nie do pokonania. Moim zdaniem jest właśnie idealnym materiałem do ćwiczenia umysłu i wejścia na trochę wyższy poziom, niż literatura popularna z niższej półki.

W wypowiedziach bohaterów nie znalazłem zarzucanych Dukajowi „dłużyzn”. Jednocześnie książka jest przesycona emocjami, od Hieronima przeżywającego swój upadek czy spotkanie z dziećmi, po bohaterów targanych swoimi uczuciami na różne strony. Akcja jest wartka, może poza samym początkiem. Hieronim jest ciągle w drodze, także inni nieustanie działają. Widzimy społeczeństwo pełne ruchu, przemocy, miłości. Z drugiej strony nie jest to tylko niewyszukana historia opowiedziana w rzemieślniczy sposób. Nie ma też wyraźnego podziału dobro  zło. Czy Hieronim przysłużył się dobrej sprawie? Można by wręcz zadać pytanie czy się przysłużył, czy też po prostu taka forma została mu narzucona. Taka konstrukcja łącząca akcję, emocje i filozofię sprawia, że do książki można wracać wielokrotnie. Dla tej recenzji miałem z nią kontakt dwa razy i przyznam, że ten drugi raz był okazją do odkrycia niesamowitych pokładów literackiego dobra powieści.

Konstrukcja opowieści jest majstersztykiem budowania świata opartego o zupełnie inne zasady niż prawa fizyki. Świat nabiera fantastyczne wymiaru w zupełnie nowy, nieznany wcześniej Czytelnikom sposób. Jednocześnie pokazane w niej są postawy niezwykle aktualne. Przebiegłość służy prywatnym interesom, nawet kosztem dobra ogółu, jeden drugim manipuluje, ktoś czasem pragnie dobra, choć nie zawsze jest to dobro obiektywne. Jednym z moich, prywatnych wniosków po tej lekturze jest podpisanie się pod poniższym cytatem:

Tylko niewolników, szaleńców i samobójców nie obchodzi polityka. Im wszystko jedno jak żyją.

Taka mała ciekawostka. W tym innym świecie istnieje sekta demokratów, którzy twierdzą, że wszyscy są równi, a potęgi świata należy usunąć. W Hieronimie Berbeleku znajdują swojego idola, choć tego zupełnie nie pociągają sekciarskie dyrdymały.

Interpretacja Gosztyły

Na koniec zaznaczę, że Inne pieśni słuchałem jako audiobooka. Pierwszą jego zaletą jest Krzysztof Gosztyła. Drugą i trzecią zresztą też. Ten lektor potrafi wydobyć z tego tekstu maksimum! Nie wiem jak on to robi, ale nie dość, że wyobraźnią można się już po chwili przenieść do świata z książki, to jeszcze jego interpretacja pozwala świetnie zrozumieć wszystko to, co ukryte zostało między wierszami. Audiobooków słucham zwykle w drodze z i do pracy, na spacerze z psem i przy wykonywaniu prostych codziennych czynności. Najlepiej wtedy słucha się tekstów niewymagających większego wysiłku. W tym wypadku udało mi się tekst bardziej ambitny przyswoić, mimo takich niesprzyjających okoliczności! Jeszcze raz wielkie brawa dla lektora! Książkę w tej formie można nabyć na stronie Audioteka.pl do czego gorąco zachęcam.

Podsumowanie

Ogromne bogactwo alternatywnego świata. Wielość splatających się wątków oraz niezwykle ciekawe postaci. Oto główne cechy, które powodują, że od książki ciężko się oderwać.

Inne pieśni zostały wielokrotnie nagrodzone, w tym prestiżową nagrodą im. Janusza A. Zajdla. Do napisania Lodu była uznawana za najlepszą w pisarskim dorobku Dukaja. Książka nie należy do czytadeł lub tych, które bierze się do pociągu, aby „zabić czas”. Na lekturę potrzeba poświęcić trochę więcej uwagi niż zazwyczaj, jednak warto. Ja wyrobiłem sobie o niej zdanie bardzo pozytywne. Jakie jest Wasze?

  1.  Z takim zdaniem spotkałem się na polter.pl

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

1 komentarz

  • Świetna recenzja genialnej powieść. Dodałbym bym tylko od siebie, że fascynujące jest to jak Dukaj wykorzystuje konwencje prozy gatunkowej. Mimo że świat opiera się na alternatywnej kosmologii to sama opowieść w swojej budowie nawiązuje np. do XIX powieści przygodowych o Oriencie czy Czarnym Lądzie czy klasycznych fabuł science-fiction. Ha! Na sam koniec mamy nawet pewne elementy space opery. To naprawdę kunszt pisarski żeby nadać nowe znaczenie tak wyświechtanym kliszom jak np postać-archetyp Czarnoksiężnika, kolonialnego odkrywcy czy przedsiębiorcy. Niby znajome formy ale morfa inna. Podoba mi się też jak Dukaj, nie tylko zresztą w „Innych Pieśniach” ale w większość swoich książek zamieszcza wątki polskie. Według mnie robi to nienachalnie, nie burząc spójność wizji alternatywnej, dzięki czemu ta polskość jest pięknie zawieszona między czymś swojskim i obcym.

    Po lekturze recenzji mam ochotę jeszcze raz wyruszyć w tą ciężką momentami podróż do innego świata. Już parę lat minęło od kiedy przeczytałem jak Berbelek zobaczył to czego zobaczyć się nie da. Tym razem zaintrygowany Twoją rekomendacją posłuchałbym „Innych Pieśni” jako audiobooka. Szkoda tylko że już bez tej tajemniczości gąszczu neologizmów i hermetycznych pojęć, tą przyjemność ma się tylko za pierwszym razem.
    Jeśli ktoś Dukaja nie czytał to niech spróbuje się z nim zmierzyć, bo warto. Chodź może lepiej zacząć od „Lodu” albo „Extensy” bo wg mnie są względnie przystępniejsze. A jeśli komuś mało tego tysiąca stron „Lodu” to „Inne Pieśni” są w pewien sposób podobne ale bardziej inne, alternatywne, obce. Polecam.

Leave a Comment