Fantastyka Recenzje Science-Fiction

Eoin Colfer, I jeszcze jedno

Eoin Colfer, Douglas Adams, I jeszcze jedno...

Odpowiedzią na najważniejsze pytanie jest „42”. Nadal 42. Czymkolwiek te dwie cyfry są.

Doskonała dawka absurdalnej abstrakcji w postaci ostatniej części Autostopem przez Galaktykę pochłania bez reszty. Nawet jeśli nie czytaliśmy poprzednich pięciu części trylogii, nawet jeśli tylko oglądaliśmy film na podstawie pierwszej książki, nawet jeśli serial produkcji BBC nas zniechęcił do posiadania zmysłu wzroku. Nawet jeśli nadal szukamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie. Nadal nie odnajdziemy jej po przeczytaniu I jeszcze jedno…. Odpowiedź nie ma najmniejszego sensu, jeśli nie potrafimy sformułować pytania. Natomiast możemy się genialnie odprężyć, odciąć od przyziemnych spraw irytującej rzeczywistości i dać się rzucić w nieprawdopodobnie nieznane. Przygoda zawsze jest w cenie, niezależnie w jakiej części wszechświata się znajdujesz. Przygoda przydaje się chociażby do zainteresowania rozmówcy opowieścią o niej. Lepsze to niż żenująca cisza. Chyba że masz na nazwisko Dent. Jeśli natomiast jesteś niegdyś dwugłowym Prezydentem Galaktyki to nawet niezręczność staje się epicka.

Rozpoczynając szósty tom inicjujemy kolejną, ostatnią, ale dziwnie znajomą podróż z neurotycznym Brytyjczykiem. Stajemy przed obliczem biurokratycznej zagłady, której próbują zapobiec, o zgrozo: Artur Dent — herbatoholik, za bardzo przejmujący się tym co o nim sądzą inni; Trillian — niegdyś wzięta ziemska dziennikarka, obecnie karierowiczka z zaburzoną gospodarką emocjonalną; Zaphod Beeblebrox — do niedawna dwugłowy Ex-Prezydent Galaktyki, nadal nieznośny ignorant; Ford Perfect — przebojowy autor poradnika ApG, również ignorant; Lewy Mózg — do niedawna druga głowa Ex-Prezydenta Galaktyki; Random Dent — obecna Prezydent Galaktyki, konsekwencja galaktycznych płatności niemonetarnych.

Od pierwszych stron zakochujemy się ponownie w uniwersum Douglas’a Adam’a, przedstawionym tym razem przez pana o dźwięcznie brzmiącym nazwisku Eoin Colfer. Od kolejnych stron ponownie zatapiamy się w nieznośności charakterów głównych postaci. Po kolejnych kilku stronach przypominamy sobie, że to jest właśnie to co kochamy. Gdzieś w połowie orientujemy się, że tak naprawdę nic nie rozumiemy z tego wszystkiego, ale i tak lepsze to niż niezręczna cisza wieczorem przy herbacie i telewizorze.

Koniec końców, chcemy posiąść egzemplarz poradnika Autostopem przez Galaktykę. Zarzucamy więc na ramię ręcznik, wystawiamy kciuk w górę i czekamy. Niestety wątpliwe jest, aby napęd nieskończonego nieprawdopodobieństwa sprowadził Serce ze Złota w pobliże Ziemi po raz trzeci. Jest to tak nieprawdopodobne, że aż za bardzo można się tego spodziewać, przez co nigdy to nie będzie miało miejsca. Spędzimy zatem resztę swojego życia wymyślając to najważniejsze z pytań i zastanawiając się po co pytanie, skoro już znamy odpowiedź.

42 — mniej więcej tyle lat zajmuje człowiekowi odnalezienie sensu egzystencji i w ogóle wszystkiego. Miejmy nadzieję, że dożyjemy przynajmniej tylu lat zanim plan budowy kosmicznej autostrady naceluje na Ziemię międzygalaktycznych biurokratów bez zmysłu poetyckiego.

I jeszcze jedno…! Jeśli nawet nie masz pojęcia co znaczą zdania powyżej, ta książka jest dla Ciebie. Każdy potrzebuje w życiu trochę abstrakcyjnej niedorzeczności. Wyrusz na ostatnią przygodę łapiąc autostop razem z Arturem, Trillian i Fordem, lub dołącz do nich po raz pierwszy. Nie ma różnicy. Nie poczujesz się ani trochę bardziej zagubiony, drogi czytelniku.

Nie zastanawiaj się zbyt długo nad pytaniem „czemu wszystko co niesamowite wywodzi się z brytyjskich słuchowisk radiowych”. Nie jest to ważne. Ważne, że Douglas Adams, człowiek który stworzył świat Autostopem przez Galaktykę zrobił to cholernie dobrze!

About the author

Karolina Szymańska

Leave a Comment