Wieści

Honor 6, czyli o telefonie słów kilka

Written by Jan Oko
Honor 6

Honor 6 jeszcze w folii

Śni się rozkoszny sen. Taki, z którego nie chce się wybudzać. Poniedziałek, godzina 6:30 rano. Budzik! Funkcja drzemki nie pomaga, bo przy łóżku merdając ogonem stoi uśmiechnięty Bloger, mój pies. Jeden sus i jest na łóżku, a potem pełen miłości i radości obwieszcza porę spaceru. Gramolę się z łóżka i ubieram. Na dworze zima, na szczęście ktoś wymyślił audiobooki. Biorę psa do parku a na uszach mam słuchawki. Jestem już na innej planecie i z Vuko Drakkainen stoję u bram lodowego ogrodu. Aplikacja zużywa baterię jak szalona, ale to się nie liczy, ważna jest wyprawa w świat wyobraźni. Nie muszę zresztą oszczędzać sprzętu. Honor 6 ma pojemne akumulatory i ich wyczerpanie w jeden dzień byłoby wyczynem samym w sobie…

* * *

Przez kilka ostatnich dni wymieniłem mój ulubiony smartfon na inny zwany Honor 6. Dostałem sprzęt do testów i zobowiązałem się do napisania o nim kilku słów na Kocham Książki. Przyznam, że trochę dziwny target jak na sprzęt luźno związany z książkami i zaskoczył mnie ten wybór. Jednak możliwość pobawienia się nowym sprzętem wygrała i jak każdy mężczyzna-gadżeciarz cieszyłem się nową zabawką.

* * *

Gdy Bloger biega po parku i bawi się z innymi psami, ja dalej słucham. Wracając jeszcze kilka SMS’ów do Laury, która pracuje u mnie na stoisku z książkami. Proszę, żeby otworzyła i przepraszam, że trochę się spóźnię. W zamian obiecuję termos gorącej herbaty. Nie umiem się powstrzymać i sprawdzam, co słychać na Facebooku i Instagramie. Nowe zdjęcie Blogera zbiera dziesiątki lajków, moje selfie całe dwa. Jak ten pies to robi, że nawet na ulicy wołają za nim: „Jaki boski!”?

Stoisko na ul. Stawowej, zabawa filtrami.

Stoisko na ul. Stawowej, zabawa filtrami.

Po śniadaniu biegiem na ul. Stawową, gdzie mam stoisko z książkami. Po drodze kupuję coś śniadanie, szybko robię przelew, który obiecałem zrobić wczoraj… albo przedwczoraj albo… Czas ostatnio bardzo szybko leci! Potem jeszcze opłacam zaległy rachunek za Internet i mam nadzieję, że dwa miesiące zaległości to nie powód, żeby go odcinać. Jakby się współlokatorzy dowiedzieli… Krótki odcinek między moim mieszkaniem a ul. Stawową jest dla mnie strategicznym miejscem. Wpatrzony w ekran telefonu załatwiam mnóstwo spraw, odpisuję na maile, robię przelewy, dzwonię i działam.

* * *

W mojej pracy najważniejszym elementem telefonu jest bateria. Bezwzględnie muszę mieć działający sprzęt 24 godziny i nie chcę martwić się tym, czy gdzieś znajdę gniazdko, żeby go podładować. Dopóki nie zacząłem być bukinistą, było łatwo. Jednak bukinista sprzedaje książki na ulicy, gdzie telefonu nie da się podłączyć do gniazdka z prądem. Równolegle otworzyłem antykwariat, więc ciągle z kimś muszę być w kontakcie. Rozmowy, smsy oraz dostęp do Internetu są niezbędne przez cały dzień pracy. Zasadniczo smartfony z klasy premium nie mają z tym większych problemów. Gorzej, jeżeli chciałbym dorzucić do tego rozrywkę. Aplikacja do słuchania audiobooków bardzo mocno zużywa baterię. Czasami musiałem rezygnować z tej przyjemności (albo innej, np. internetowego radia), aby bateria dociągnęła do końca dnia. Z Honor 6 problemu zniknął. Dodatkowo producent wyposażył go w system, który informuje mnie, co zużywa najwięcej energii, co warto zamknąć itd. Jakoś nie zdziwiłem się, że dwie najbardziej „zawalające” aplikacje to Facebook i Messanger…

* * *

Pan Lodowego Ogrodu

Pan Lodowego Ogrodu

Potem praca, wycena książek i ciągłe sprawdzanie Allegro. Czasami też doczytywanie czegoś o danym tytule w Internecie. Rozmowy telefoniczne to standard. Zarówno na Stawowej, jak i w antykwariacie — telefon ciągle w użyciu. W lokalu audiobook leci na głośniku, nie przez słuchawki. Patrzę na baterię. Do połowy jeszcze daleko. O 16:00 zamykam antykwariat i biegnę wyprowadzić psa na krótki spacer. Po tym — na Stawową pohandlować. O 20:00 zamykam wszystko i wracam do domu. Bloger kreci się przeszczęśliwy, bo w końcu wróciłem. Znów wyciąga mnie do parku. Audiobooka ciąg dalszy, choć telefon dalej nie wskazuje, że chciałby paść z braku energii. Wieczorem, po zabawach z psem, nie chce mi się odpalać laptopa. Facebooka, Twittera i resztę Internetu przeglądam z smartfona. Obejrzę jakiś głupi film na YouTube, należy mi się. Tylko gdy podłączam przed snem telefon do ładowarki zastanawiam się czy warto. W końcu zostało niewiele poniżej 50% baterii.

* * *

Tak niski stan baterii da się osiągnąć po dwóch dniach używania

Tak niski stan baterii da się osiągnąć po dwóch dniach używania

Duży ekran to kolejna ważna sprawa, a taki jest w nowym Honorze. Wszystko ładnie widać — dokładnie tak jak trzeba. Do tego jakość obrazu w każdych warunkach jest bardzo dobra. Bez względu na oglądaną treść (artykuł w Internecie, film czy galeria zdjęć) widok robi wrażenie.

Po Honor 6 można zapisać się w wirtualnej kolejce albo go po prostu wygrać! Sprawdź tutaj: http://bit.ly/1oksZhm

„Czas to pieniądz” — a przynajmniej tak mówią. Nikt nie lubi wolno działającego sprzętu. O przestojach czy „lagach” mogłem na szczęście zapomnieć. Wszystkie aplikacje śmigały niczym na torze Formuły 1. Nic się nie „zawiesiło”, na nic nie trzeba było czekać aż się załaduje. Zasługą jest zawartość — ośmiordzeniowy procesor i 3 GB pamięci RAM. Mało który sprzęt może się czymś takim pochwalić. Co prawda 10 dni to za mało, żeby sprawdzić czy system nie zacznie „zamulać”, jednak skoro na własnym telefonie nie zauważyłem specjalnych zmian, to tym bardziej nie powinno ich być na takiej rakiecie jaką jest Honor 6.

Większość dokumentów przechowuję na OneDrive. Często muszę coś wysłać pocztą, sprawdzić itd. Nie odczułem nawet minimalnie problemów z tą usługą. Wszystko ładowało się sprawnie.

Jak wspominałem telefon wykorzystywałem do słuchania audiobooków. Próbowałem także czytać ebooki, jednak nie potrafię się przekonać do czytania z ekranu. Krótkie teksty owszem, ale ebooki, jeżeli w ogóle, to z dedykowanego czytnika. Najlepiej jednak czytać książki tradycyjne.

Telefon jest wykonany elegancko. Osobiście preferuję model czarny, choć i biały ma w sobie urok. Sprawia do tego wrażenie bardzo solidnego urządzenia. Nie poddałem go ekstremalnym testom rzucania o ścianę, ale noszenie w kieszeni z kluczami i nieszczególna ostrożność w codziennym użytkowaniu nie zostawiła na obudowie ani śladu.

Czas się pościgać!

Czas się pościgać!

W ramach testów pobawiłem się też takimi aplikacjami, których na co dzień nie używam. Wśród nich na pierwszym miejscu jest gra Asphalt 8, wyścigi samochodowe. Świetna grafika, mnóstwo szczegółów a wszystko działa płynnie i elegancko. Nie jest to co prawda miejsce na recenzję gry, więc nie będę się rozpisywał, ale gorąco polecam.

Podmieniłem także domyślną AccuWeather na niemiecką WetterOnline. Okazała się być dużo dokładniejsza.

W trakcie używania wykryłem jednak pewien mankament, a mianowicie umieszczenie głośnika w tyle. Głos jest więc skierowany w odwrotną stronę niż ekran, co jest niekorzystne np. w trakcie oglądania filmu. Negatywnie oceniam także próby kopiowania tu i tam design’u Apple, który jest po prostu brzydki. Za to olbrzymim plusem jest łatwość konfiguracji motywu systemu i możliwość zmiany wyglądu na bardziej atrakcyjny. Tak łatwego dostępu do różnych tapet, zestawów ikon itd. nie spotkałem w innym telefonie! W końcu ktoś nie narzuca, ale daje wybór.

Ostateczne pytanie: Czy chciałbym mieć taki telefon na stałe? Oczywiście! Jest ładny i funkcjonalny. Nowy kosztuje obecnie 1400 zł, co jak na tak dobry telefon wydaje się kwotą wręcz niewielką. Jeżeli jednak fundusze nie pozwalają na zakup, to można spróbować szczęścia stojąc w kolejce po telefon: http://bit.ly/1oksZhm — kto się zapisze, bierze udział w losowaniu nagrody! 🙂

 

 

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

Leave a Comment