Wieści

Książki bez limitów?

Written by Jan Oko

Amazon wprowadził właśnie usługę Kindle Unlimited, którą my znamy z Legimi. Co to oznacza dla Czytelników, rynku książki i przyszłości bibliotek? Upadek książki został po raz pierwszy zawyrokowany w momencie wynalezienia radia. Podobne przewidywania pojawiły się, gdy wynaleziono telewizję. Czy w końcu mamy rewolucję?

Amazon nie wynalazł koła

Kindle Unlimited nie dla Polski

Kindle Unlimited nie dla Polski

Usługi na subskrypcję produktów cyfrowych nie są nowe. W dziedzinie muzyki z powodzeniem funkcjonują od dłuższego czasu (np. Deezer czy Spotify), na rynku ebooków Amazon został wyprzedzony przez poznańskie Legimi o półtora roku. Na Facebooku Mikołaj Małaczyński zamieścił post o następującej treści:

Amazon wypuszcza kontrolowany przeciek na temat swoich pierwszych propozycji abonamentowych dla Kindle, a my w Polsce już to mamy od dawna :). Co to zmieni dla nas? Z pozoru niewiele – Kindle nie jest oficjalnie sprzedawany w Polsce, więc Amazon prędko podobnej usługi nie wprowadzi na nasz rynek. Może to być jednak istotny argument dla nieprzekonanych wydawców i autorów, przemawiający za modelem „unlimited”? Może też w umowach zagranicznych agentów pojawią się w końcu zapisy na temat e-wypożyczeń? Czas pokaże.

Przynajmniej na początku taka oferta Amazonu może przysłużyć się polskiej firmie, gdyż wydawnictwa dotychczas podejrzliwie traktowały tą usługę. Prawdopodobnie teraz chętniej będą udostępniać swoje ebooki w tej formie.

Porównanie

Porównałem na szybko oferty Amazon i Legimi.

Legimi: Najwyższy koszt (oferta bez limitów) to 32,99 zł. W tańszych pakietach mamy ograniczenia ilości książek, które możemy przeczytać. Jeżeli ktoś nie czyta wiele, warto rozpatrzyć mniejsze pakiety (już od 6,99 zł). Liczba dostępnych ebooków to ponad 5000. Działa na wielu różnych urządzeniach, jednak potrzebna jest instalacja odpowiedniej aplikacji. Stąd (podobno) nie działa na każdym e-czytniku. Szczegółowy cennik można znaleźć na stronie Legimi.

Amazon: Nie mamy możliwości wyboru pakietu, jest tylko jeden za 9,99 dolara (+ew. podatek). Dostajemy za to dostęp do ponad 600 000 ebooków i audiobooków. Działa na jednym rodzaju urządzenia, na Kindle. Jednak nie wymaga zapewne żadnych dodatkowych aplikacji. Usługa jest obecnie dostępna tylko w USA. Więcej na Kindle Unlimited.

Obie oferty za cenę jednej książki miesięcznie dają dostęp do całej biblioteki. Dużo bogatszą ofertę oferuje Amazon. Jednak w jego ofercie ciężko znaleźć poszukiwane książki w języku polskim. Dla Czytelników z naszego kraju Amazon ma ciągle niewiele do zaoferowania. Prawdopodobnie da się jakoś uruchomić ich usługę na Kindle w Polsce, ale sam Amazon tego nie oferuje. Obie oferty są natomiast podobne cenowo, więc jeżeli Legimi zdąży mocno powiększyć ilość tytułów, to Amazon mu nie groźny. Być może nawet zacznie z nim konkurować za granicą?

Co nas czeka?

Tego tak naprawdę nikt nie wie. Rynek ebooków się rozrasta i ktoś, kto by za 40 zł miesięcznie zaoferował nieograniczony dostęp do wszystkich, dokonałby rewolucji. Jednak Amazon nie może póki co zaoferować wszystkich tytułów, choćby ze względu na konflikt z Hachette. W ofertach opartych na subskrypcji pojawia się także wątek zarobków. Muzycy, których utwory są dostępne np. na Spotify narzekają na bardzo niskie stawki za odsłuchanie utworu. Prawdopodobnie analogiczna sytuacja będzie miała miejsce na rynku ebooków.

Wprowadzenie książki w formie elektronicznej nie przyniosło także rewolucji w książkach tradycyjnych. Wciąż większość Czytelników przedkłada wydanie papierowe nad cyfrowym. Forma fizyczna daje możliwość tworzenia kolekcji, zbierania autografów itp. Wiele woluminów ma swoją własną, ciekawą historię, co nie jest możliwe w przypadku, gdy książka jest tylko zbiorem bajtów. Choć więc gwałtownie rośnie sprzedaż ebooków, papier szybko nie odejdzie do lamusa. Moim zdaniem raczej ukonstytuują się dwie niezależne formy. Jakie jest Wasze zdanie?

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

1 komentarz

  • Legimi kusi mnie od dłuższego czasu, ale jako posiadaczka kindle mogę się jedynie ugryźć w tyłek i lecieć na woblink bądź sięgać do wydań papierowych (które nadal preferuję).

    O wejściu Amazona do Polski słyszy się już od tylu lat, że już mi się trochę znudziło, ale może w końcu się uda?

Leave a Comment