Wieści

Andre Norton, „Świat Czarownic”

Written by Jan Oko
Andre Norton, „Świat Czarownic”

Andre Norton, „Świat Czarownic”

Świat Czarownic to klasyk a z klasykami się nie dyskutuje. Czy aby na pewno? Co ciekawego może być w średniej jakości przeskoku skazańca do fantastycznego świata? Czy nie lepiej zrobiła to J.K. Rowling? Przynajmniej wjazd wózkiem z bagażami w ścianę pewnie był zabawniejszy. A jednak…

Książka rozpoczynająca cykl autorstwa Andre Norton została niedawno ponownie wydana przez Naszą Księgarnię. Trwałem w błogiej niewiedzy co do tego faktu, aż do czasu natknięcia się na tę pozycję na Targach książki w Katowicach. Szybko wszystko inne poszło w kąt i zabrałem się za dzieło, które pierwszy raz czytałem już dawno, dawno temu.

Po lekturze pierwszych stron miałem mieszane odczucia. Simon Tregarth, który dostaje się do fantastycznego świata Estcarpu wprost spod katowskiego miecza (nie dosłownie, gdyż pochodzi z naszego świata), pisarka przedstawiła w sposób lekko naciągany. Tak, jakby zabrakło komuś pomysłu albo fantazji. Za łatwo to przyszło, zbyt naturalne, codzienne… Przecież nie na co dzień ktoś podróżuje między światami! Jednak dzięki temu zabiegowi autorka szybko przechodzi do rzeczy (czyli głównego wątku opowieści) i zabiera tam ze sobą Czytelnika.

Fabuła wydaje się być nieskomplikowana. Fantastyczny świat, wojna, dobrzy są w zagrożeniu a bohaterski wojownik z innego świata przychodzi rozwiązać wszystkie ich problemy. Brzmi banalnie, prawda? Tak łatwo jednak nie jest… Simon Tregarth, mimo posiadanej wojskowej wiedzy i doświadczenia, ba, nawet mimo posiadanych zdolności magicznych, nie jest „lekiem na całe zło”. Niewątpliwie jego pomoc w ratowaniu Estcarpu jest nieoceniona i zapewne ma kluczowe znaczenie, jednak nie od niego wszystko zależy. Przeciwnik z kolei nie jest jednolitą masą „złych”, gdyż także w tym obozie trafiają się jednostki pozytywne. W miarę upływu czasu okazuje się, że sprawa wcale nie jest taka prosta, jak zdawała by się być na początku.

Konstrukcja alternatywnego, równoległego świata jest lekko feministyczna, bowiem mężczyźni pozbawieni są daru posługiwania się magią. Jednak przesadą wydają się tezy, które stawiają Świat czarownic w szeregu książek feministycznych, nawet w umiarkowanym stopniu (co zdaje się sugerować m.in. Sylwia Kluczewska w swojej recenzji)! Przewaga kobiet w dziedzinie magii nie prowadzi przecież do zdystansowania mężczyzn czy uznania ich za gorszych, co się wydaje postulatem współczesnych feministek. Co więcej, inne ludy, także te „pozytywne”, już nie zachowują estcarpiańskiej struktury społecznej. Sokolnicy, sprzymierzeńcy Czarownic, mogą być wręcz określeni wedle współczesnych kategorii jako szowiniści! Taka konstrukcja dodaje akcji smaku przez pokazanie kontrastów między sojusznikami i wynikających stąd trudności.

Akcja w powieści Andre Norton biegnie szybko. Wiele wnoszą liczne dialogi, które sprawiają wrażenie, że postacie powieści są cały czas obecne wokół Czytelnika. Jednak przy tak barwnym świecie, z jego napięciami społecznymi i tłem historycznym, trochę brakuje pokazania tego bogactwa. Tracą na tym także postacie, jak choćby Simon Tregarth, który szybko i bez najmniejszych problemów przystosowuje się do nowego świata. Czytelnik ma wrażenie jakby autorka uciekała od wykorzystania spektrum wykreowanego przez siebie świata i spłycała swoje dzieło do literatury akcji.

Andrzej Sapkowski zaliczył swego czasu Świat Czarownic do kanonu literatury fantasy. Niewątpliwie jest to książka, która wywarła spory wpływ na historię gatunku. Wydana była w czasach początków fantastyki i wtedy jej „feminizm” mógł być bardziej dostrzegalny. Sama autorka była pierwszą kobietą nagrodzoną Nebula Grand Master Award (1983). Choć powieść czytana po latach wydaje się być trochę mniej fascynująca, to pozostaje lekturą na bardzo dobrym poziomie. W pełni zasługuje na miejsce w fantastycznym kanonie i jest pozycją obowiązkową dla tych, którzy chcą uchodzić za znawców gatunku.

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

Leave a Comment