Wieści

Tomasz Duszyński – Tam i z powrotem, t.1

Written by Marek Szwajnoch
Tomasz Duszyński, "Tam i z powrotem, t.1"

Tomasz Duszyński, „Tam i z powrotem, t.1”

W świetle odległych gwiazd trwa wojna… Tutaj nie ma miejsca na słabości. Flota zbuntowanych androidów Drakka zagraża Federacji. Wydaje się, że dni Sprzymierzonych dobiegły końca, a władzę w kosmosie obejmą bezduszne maszyny… Jest jeszcze jednak chłopak z Ziemi, Maks Barski, który zostaje wplątany w międzygalaktyczną intrygę. Przypadek? A może w rozgrywce macza palce trzecia siła?

Tomasz Duszyński, Tam i z powrotem, t.1, [Paperback], Wrocław 2012

Tomasz Duszyński jest dziennikarzem (RMF FM, Radio Aplauz), pisarzem, a w wolnych chwilach maratończykiem. Debiutował zbiorem opowiadań Produkt uboczny, wyd. Fabryka Słów. Jego opowiadania pojawiły się w antologiach: Jeszcze nie zginęła, Epidemie i zarazy, Trupojad, a także w magazynie Science Fiction Fantasy i Horror.

Maks Barski jest zwyczajnym nastolatkiem, uczącym się w liceum. W środowisku swoich starszych znajomych widnieje jako chłopak do wyżywania się, przez co często staje się ofiarą małych, szkolnych zamieszek. Pewnego dnia, podczas drogi do szkoły Barski zostaje trafiony piorunem. Wszyscy są zdziwieni, że młody uczeń praktycznie wyszedł bez szwanku, lecz Maks wyczuwa w sobie tajemniczy pokład dziwnej energii. Jeszcze tego samego dnia udaje się z kolegami do salonu gier by pobić od dawna panujący rekord w pewnej zręcznościowej grze i tym samym polepszyć swoją opinie wśród znajomych. Ku uciesze rówieśników Maksowi idzie całkiem nieźle i wygrywa grę w imponujący sposób, lecz nieszczęśliwym trafem po raz kolejny staje mu na drodze Wroński – starszy uczeń i wróg chłopaka. Potyczka między rywalami kończy się nad wyraz spektakularnie, gdyż w jednej chwili Barski zostaje rzucony w tunel czasoprzestrzenny, przez który trafia do stacji Alfa.

Okazuje się, że młody chłopak zostaje wciągnięty w międzygalaktyczną wojnę. Flota androidów Drakka zagraża Federacji. Wszystko zmierza do upadku Sprzymierzonych, a tok wojny wskazuje na to, że wkrótce władzę przejmą bezduszne maszyny. Barski w jednej chwili kończy swój ziemski żywot, by w drugiej przenieść się do całkiem innego, międzygalaktycznego świata. Chłopak nie zdaje sobie sprawy, jak takie zjawisko w ogóle miało miejsce. Dotychczas nie miał pojęcia, że istnieje świat inny, niż ludzka cywilizacja. Fantastyczne istoty, które znał najwyżej z książek i gier, nagle stały się jego nową rzeczywistością. W dodatku okazuje się, że Maks zostaje wplątany w galaktyczną intrygę. Jeszcze dziwniejsze wydaje się to, że wcale nie z przypadku. Czyżby za werbunkiem młodego licealisty kryła się jakaś inna, obca siła? W kosmicznej otchłani trudno znaleźć spokój. Barski będzie zdany wyłącznie na swoje męstwo, siłę woli oraz tajemniczą moc rzucania piorunami. Oczywiście we wszystkim będzie go spierać dwójka pozaziemskich przyjaciół, z którymi Maks szybko się zbrata.

Pierwszy tom space opery Duszyńskiego jest bardzo obiecujący. Treść, na moje oko, wydaje się być przeznaczona jednak dla młodszego czytelnika, chociaż by za sprawą tego, kim jest główny bohater i jego galaktyczni przyjaciele. Niemniej książka jest niezwykle ciekawa, barwna i co najważniejsze – zaskakująca. Autor częstuje nas licznymi zwrotami akcji, bohaterowie których przedstawia, są z reguły postaciami bardzo przyjaznymi i ciepłymi. Całej międzygalaktycznej wojnie towarzyszy przesłanie prawdziwej przyjaźni. Nie mówię, że w powieści nie ma miejsca dla czarnych charakterów, gdyż tak nie jest. Jednakże cała fabuła zmierza do odwiecznego obrazu konfliktu dobra i zła, w którym to ta pierwsza strona będzie miała decydujący głos.

Mimo mojego uprzedzenia do książek z cyklu science fiction muszę przyznać, że Tam i z powrotem Duszyńskiego wypada bardzo dobrze na tle innych, znanych mi powieści tego gatunku. Słowa pochwały na pewno należą się przyjemnemu stylowi pisarskiemu, dzięki któremu książka staję się łatwym i szybkim „kąskiem” do przełknięcia. Do tego dochodzą ciekawe postacie, tajemnicza intryga, wojna w otoczeniu gwiazd i planet – czyli wszystko to, co potencjalny wielbiciel SF ceni sobie najbardziej. Z czystym sumieniem muszę przyznać, że słowa widniejące na okładce – „Space opera która wciąga do ostatnie strony” – są jak najbardziej słuszne. Gorąco polecam!
//

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

1 komentarz

Leave a Comment