Wieści

Jakub Ćwiek, „Dreszcz”

Written by Agnieszka Noglik

Odszedł Kłamca, nadchodzi Dreszcz. Bo ileż można się pieprzyć z Bogami.

Jakub Ćwiek – rówieśnik gospodyni Lichotki, Marty Kisiel, rocznik 1982. Urodzony w Opolu. Debiutował w 2005 roku zbiorem opowiadań Kłamca. W swoim dorobku ma, póki co, siedem książek. Ósmy w kolejce jest Dreszcz.

Ryszard Zwierzchowski to klasyczny przykład społecznego pasożyta w więcej niż średnim wieku. Pijak, palacz, wiecznie na haju, nie zamierza zająć się żadną pracą, a finansowanie jego potrzeb zapewnia mieszkająca za granicą córka (jedna z wielu, i jedyna, która utrzymuje z ojcem kontakt). Rychu mieszka na osiedlu Tysiąclecia w Katowicach, przez miejscowych określanym jako Tauzen. Jak można się spodziewać, nie należy do obywateli szanowanych przez sąsiadów, a jego jedyny znajomy to emerytowany górnik, Ślązak z krwi i kości (oraz tłuszczu) Alojzy Meller. Dni upływają Ryśkowi na popijawach, słuchaniu muzyki, paleniu trawki i szeroko pojętym nic-nie-robieniu. Wszystko zgodnie z hasłem „sex, drugs & rock’n’roll”, tyle że w polskich realiach.

Pewnego dnia, który był jednym z ciągu takich samych, Ryszard postanawia odpocząć i organizuje sobie leżakowanie przed blokiem. Pogoda sprzyja, gitara przy boku, żyć nie umierać. No właśnie, z tym umieraniem to nie tak prosto. Niewiele brakowało, a z Ryśka zostałaby marna kupka popiołu. Wszystko dlatego, że trafia w niego piorun. Z bezchmurnego nieba… Znak czy kara? Rysiek ląduje w szpitalu, z jego gitary zostają marne zgliszcza. Okazuje się jednak, że coś się w naszym bohaterze zmieniło. I nie chodzi o zmianę podejścia do życia po tak traumatycznym przeżyciu. Co to to nie. Rysiek, nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, odkrywa w sobie moc miotania… elektrycznością. Od tego czasu jego marny żywot zmieni się diametralnie. Mogę Was jednak uspokoić, że nie straci nic ze swojego rock’n’rollowego uroku.

W tym samym czasie w Krakowie ktoś strzela do mimów pod Kościołem Mariackim. Trójka studentów trafia do szpitala z ranami, które nie zagrażają życiu. Od tego momentu w mieście zaczynają ginąć młodzi ludzie. Każda śmierć ma w sobie jakąś tajemnicę, każda zasługuje co najmniej na miano dziwnej. Sprawę seryjnego zabójcy prowadzi komisarz Drewniak i jego fajtłapowaci pomocnicy.

Przyznam szczerze, że Dreszcz przeczytałam w biegu. Nie dlatego, że nie miałam czasu na lekturę. Wprost przeciwnie. Kiedy jednak zaczęłam, nie umiałam już skończyć. Jakub Ćwiek serwuje czytelnikom szaloną powieść, pełną dudniącej muzyki, oparów opium i wartkiej akcji. Do tego umieszczenie fabuły w miejscach tak dobrze mi znanych, działa na wyobraźnię miliard razy lepiej, niż najbardziej nawet szczegółowy opis.

Dla Ćwieka nie ma tematów tabu, nie ma ugrzecznienia, upupienia czytelnika. Język powieści jest taki, jaki znamy z naszego otoczenia. Jakby tego było mało, skoro akcja umieszczona zostaje w większości w Katowicach, Chorzowie czy okolicach Mikołowa, nie może zabraknąć obecnej w tych rejonach gwary. Do tego idealne oddanie charakterów ludzi mieszkających na Śląsku, ich wad i zalet, ich sposobu bycia, tradycji, fobii i podejścia do życia sprawia, że tak naprawdę widziałam swoich sąsiadów!

Na sam koniec to, co spodobało mi się najbardziej. Pierdolnięcie! Inaczej tego nazwać nie można. Dawno nie czytałam książki, która wzbudziłaby we mnie prawdziwe ŁAŁ! Jest ostro, jest głośno, jest szybko, wulgarnie i prawdziwie. Czekam na kontynuację, im szybciej tym lepiej!

A jeśli nie przeszkadza Wam, drodzy czytacze, przygrywająca do lektury muzyka, polecam włączyć to:

http://www.youtube.com/watch?v=W7svqfVu468

About the author

Agnieszka Noglik

Leave a Comment