Konkursy

Pisać każdy może! Konkurs rozstrzygnięty.

Written by Jan Oko
Krzysztof czyta swój ulubiony fragment książki

Krzysztof czyta swój ulubiony fragment książki

Jesteśmy już po pierwszym w historii spotkaniu Kocham Książki. Kogo nie było niech żałuje! Fantastyczna atmosfera, rozmowy o książkach (i nie tylko) oraz kapitalne towarzystwo. Oczywiście też oficjalne ogłoszenie wyników konkursu.

Wyniki konkursu można było znaleźć na naszym fan page, teraz podajemy je także tutaj. Oto one:

1. miejsce: Karol Baranowski, Nieśmiertelny
2. miejsce: Marcin Brzostowski, Wirujący Sztylet hiszpańskiej kusicielki
3. miejsce: Rafał Kosz, Jak Szipa i Śmiatek Diabła pokonali

Poza miejscami na podium postanowiliśmy wręczyć dwa wyróżnienia. Oto nagrodzeni autorzy:
Karolina Gadomska za opowiadanie Pociąg
Justyna kapela za opowiadanie Kwiat, który nigdy nie więdnie

bratWszystkim gratulujemy i dziękujemy za udział! Ogólnie poziom konkursu był zaskakująco wysoki i przysłaliście zaskakująco dużo dobrych tekstów. Jest to dla nas nauczka na przyszłość, aby dać sobie więcej czasu na ocenianie. Jury zarwało kilka nocy, aby zapoznać się z Waszą twórczością. Było warto! Teraz mamy nadzieję, że uda nam się wydać najlepsze opowiadania!

Na spotkaniu miał miejsce jeszcze inny konkurs – na czytanie swojego ulubionego fragmentu książki. Konkurs wygrał Krzystof Kukwa, który czytał fragment Sagi o Wiedźminie.Kolejne spotkanie już wkrótce, zapraszamy Was już teraz bardo serdecznie!

agu

P.S. Zdjęcia nie wyszły najlepiej. Na przyszłość postaramy się, aby były lepsze.

Karol Baranowski, Nieśmiertelny
fragment

Od zawsze bałem się Śmierci. Przerażała mnie myśl, że pewnego dnia zniknę, rozpłynę się w nicość i nie zostanie po mnie żaden ślad. Ten strach potęgowany był brakiem wiary w jakiegokolwiek boga lub bogów. Wiedziałem i czułem całym sobą, że po śmierci czeka nas pustka. Dlatego też całe moje świadome życie podporządkowałem jednemu celowi: wygrać wyścig ze Śmiercią. Przedłużyć swoje istnienie maksymalnie, za pomocą wszelkich dostępnych środków.

ekipa

Moja determinacja w osiągnięciu tego celu była ogromna. Urodziłem się pod koniec dwudziestego wieku, w zamożnej rodzinie, która należała do tak zwanej wyższej klasy średniej. Gdy miałem kilkanaście lat zdecydowałem, że to chemia będzie najprostszą i najskuteczniejszą drogą do pokonania Śmierci. Zacząłem samodzielnie się uczyć, nie chodziłem do szkół, rodzice zapewnili mi wykształcenie w domu. Całą energię, jaką posiada nastolatek włożyłem w naukę, eksperymentowanie i szukanie nowych sposobów na obejście praw natury. Po kilku latach mój wysiłek się opłacił. Udało mi się opracować formułę, która zastosowana w kosmetykach opóźniała efekty starzenia się skóry w bardzo widoczny i efektowny sposób. Wiedziałem jednak, że moje osiągnięcie to zaledwie pierwszy stopień, na który się wdrapałem. A schody jakie miałem do pokonania były długie, wąskie i kręte.

W wieku dwudziestu kilku lat byłem już prezesem firmy farmaceutycznej i koncernu kosmetycznego. Moje produkty zdetronizowały konkurencję i przyniosły ludzkości wiele dobrego. Ale to były zaledwie skutki uboczne moich działań. Dzięki ogromnemu bogactwu mogłem poświęcić jeszcze więcej czasu oraz środków finansowych na moje badania. Nie musiałem już robić wszystkiego sam. Pieniądze pozwoliły mi kupić lojalność i milczenie naukowców pracujących dla mnie. Miałem kilka tajnych laboratoriów, w których pracowano nad wszelkimi możliwymi sposobami opóźniania starzenia się i odwracania efektów starości. Nie przejmowałem się etyką, prawami człowieka, moralnością, byłem owładnięty myślą o każdej upływającej minucie, która przybliżała mnie do grobu. W laboratoriach pracowano z komórkami macierzystymi, DNA, biologią molekularną, chemicznymi środkami, nanorobotami, kriogeniką, falami magnetycznymi, ekstraktami i olejkami z egzotycznych roślin czy też zwierząt.

jamtojestPraca naukowców obejmowała wszelkie dziedziny nauki, które w jakikolwiek sposób mogły przyczynić się do osiągnięcia mojego celu. Jak już wspominałem nie przejmowałem się prawem ani moralnością. W myśl zasady “cel uświęca środki” moi naukowcy testowali swoje “wynalazki” bezpośrednio na skuszonych łatwym zarobkiem ludziach. Nie miałem problemu ze zdobywaniem embrionów ludzkich, które służyły do pozyskiwania komórek macierzystych Nie miałem problemów z nieudanymi “eksperymentami”, wszystkie ofiary znikały szybko i bez śladu. Moja firma z biegiem lat stała się ogromną korporacją, dla której zatajenie różnego rodzaju wpadek nie stanowiło problemu.

Wiele z odkryć dokonanych przez moich naukowców pchało ludzkość do przodu. Wszczepy neuronowe, szczepionka na raka, szczepionka na HIV +, który zaatakował ludzkość w trzeciej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku, opracowanie technologii pozwalającej na bezpieczne, wieloletnie podróżowanie w próżni kosmicznej. To wszystko stworzyło i składało się na wizerunek miliardera – dobroczyńcy ludzkości, który wszystkie swoje siły angażuje, by walczyć z plagami trapiącymi gatunek ludzki.

Ja jeden wiedziałem co mnie pcha i napędza do działania. Było to nieustające tykanie zegara, które z każdym przesunięciem sekundnika zbliżało mnie do śmiertelnej pustki. Nawet mimo ogromnych sukcesów w walce z chorobami, w walce z efektami starzenia się wciąż wiedziałem, że Śmierć jest nieuchronna.

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

1 komentarz

Leave a Comment