Czytelnia

Jutro premiera, jeszcze dzisiaj fragment

Written by Jan Oko
Drew Magary, "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich"

Drew Magary, "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich"

Już kilka razy dawaliśmy zasmakować w fragmentach książki, która jutro ma swoją premierę. Chodzi oczywiście Nieśmiertelność zabije nas wszystkich Drewa Magary’ego. Dzisiaj jeszcze ostatni przedpremierowy fragment. A jutro do księgarń!

Nieśmiertelność zabije nas wszystkich

Drew Magary

Rozdział 7

„LEGALIZACJA LEKARSTWA Z PERSPEKTYWY KONSERWATYWNEJ”

Godzinę temu przysłał mi to mój przyjaciel, Jeff:

Nie wiem, czy oglądałeś ostatnio w telewizji Allana Atkinsa, ale jemu coraz bardziej odwala. Nie interesuję się polityką, nie popieram jednych ani drugich – choć wiele z tego, co ten facet mówi, brzmi rozsądnie – ale jego wczorajsza mowa była dość szalona. Oto jej zapis:

Nie wiem już, w jakim kraju żyję. W jaki sposób obecna administracja usprawiedliwi to, co robi? Jak? Jak to w ogóle możliwe? Pokażcie mi paragraf konstytucji, w którym jest napisane, że lekarstwo jest nielegalne. Nie możecie mi takiego zapisu pokazać, bo go tam nie ma. Nie ma. Jeżeli pozew zbiorowy złożony w tej sprawie przeciwko rządowi trafi do sądu najwyższego – a tak właśnie się stanie – zapewniam was, że ujrzymy prawdziwe oblicze tego sądu i zarazem administracji, która umieściła tam swoich sędziów. Każdy normalny, bezstronny prawnik popatrzyłby na ten zakaz i ujrzał w nim zbrodnię. Jawną zbrodnię przeciwko temu krajowi i jego obywatelom. Sędziowie, którzy zechcą ów zakaz utrzymać, okażą się faszystami, partyjnymi aktywistami chcącymi zmusić nas wszystkich do myślenia ich własnymi kategoriami.

Zrozumcie, ten zakaz jest najgorszym owocem sposobu myślenia liberałów. Nie chcą pozwolić obywatelom dokonywać autonomicznych wyborów. Chcą, byście cierpieli. Działają antyludzko. Nie wystarcza im już nienawiść do fundamentów Ameryki. Nie, teraz wymierzyli swoją pogardę w samą ideę człowieczeństwa. To ludzie są dla nich złem. „Och, nie możecie przecież żyć wiecznie! Wyprodukujecie za dużo dwutlenku węgla! Za dużo śmieci! Wyginą sowy!”. Czyste szaleństwo. W myśl tej ideologii my – ludzie – stanowimy złośliwy czyrak świata. Liberałowie uważają, że nie mamy prawa żyć na tej planecie wraz z innymi niewinnymi zwierzętami. Zwierzętami, które, gwoli przypomnienia, zabijają i gwałcą. Liberałowie sądzą, że wszystkie nasze działania – każdy nowy budynek, każda nowa droga – niszczą nieskazitelny obraz Ziemi takiej, jaką powinna być. Mają alergię na postęp. To choroba. Bardzo poważna choroba. A teraz przychodzi nam za jej epidemię płacić – zupełnie dosłownie – własnym życiem.

Jestem konserwatystą, co znaczy, że w odróżnieniu od liberałów koncentruję się na rzeczywistości. Na tym, jak naprawdę zachowują się ludzie i jak rzeczywiście wygląda świat. I z tej perspektywy ta wojna… ta wojna z lekarstwem to stek bzdur. Jej ideolodzy nie opierają się na rzeczywistości, lecz na jakiejś szalonej liberalnej utopii, jakiej nie da się osiągnąć ani ekonomicznie, ani społecznie. Ci, którzy mnie słuchają – a wiem, że tak jest, badania oglądalności świadczą o tym dobitnie – niech odpowiedzą mi na pytanie. Gdyby żył dziś Abraham Lincoln, zabronilibyście mu przyjąć lekarstwo? Wzbronilibyście kuracji także Thomasowi Edisonowi? Naprawdę, świadomie pozwolilibyście zniknąć na dobre ze świata naszym największym mężom stanu i wynalazcom? Czy sądzicie, iż w ten sposób pomoglibyście planecie? A może w Hollywood powstała już jakaś specjalna lista osób, które według was na to zasługują? Ale oczywiście nie znajdą się na niej pan i pani Przeciętni Amerykanie. Ci są zbyt głupi i zbyt zaprzątnięci zanieczyszczaniem środowiska, byście ich tam umieścili.

Nie, nie przejmujmy się pozytywnymi skutkami masowego wprowadzenia lekarstwa do obiegu. Nie myślmy nawet o tym, że zniknie starość i wszelkie związane z nią koszty ubezpieczeń zdrowotnych i społecznych. Liberałowie nie mają na podobne rozważania czasu. Są za to skupieni na potwornościach, których dopuścimy się za pomocą leku my, paskudni ludzie. Dlatego nikt nie może przejść kuracji. Nawet w tym kraju, w którym została wynaleziona. Dacie wiarę? Można sobie wyobrazić większy tupet? Liberałowie od zawsze powtarzali, że popierają nieskrępowany rozwój nauki. Przecież to właśnie jest nauka! To jest nauka! Lekarstwo jest nasze. Nie powinniśmy go zakazywać, powinniśmy je raczej dotować! Ale nie, my pozwalamy przejąć je innym krajom. Czy rozdajemy swoją ropę i złoto obcym państwom? Nie.

Dlatego mam dla was radę, przyjaciele, którzy mnie słuchacie. Kupcie sobie pistolety. Może wierzycie w kurację, może nie. Ale powiedzcie mi, czy naprawdę chcecie żyć w kraju, gdzie rząd pozwala wam w tej sytuacji umierać? Kupcie broń. Wiem, że teraz nie jest to proste. Sam w zeszłym miesiącu zgromadziłem pokaźny zapas. Wiem, że moi przyjaciele ze Smith & Wesson – dumni sponsorzy tego programu – z trudem próbują nadążyć za popytem. Ale kupcie broń, nawet jeśli będziecie musieli pojechać po nią do innego stanu. Kupcie tyle broni, ile tylko zdołacie, i nauczcie się nią posługiwać. Zróbcie to dlatego, że rząd pozbawia was prawa do życia, wolności i szczęścia. Wy mi powiedzcie, co zrabują wam w następnej kolejności. I powiedzcie mi jeszcze, co zrobimy, gdy Rosjanie wyślą do nas armię dwudziestu milionów niestarzejących się żołnierzy? Sami rozumiecie, jak bardzo by tego chcieli. Kupcie broń. Kupcie sobie pistolety! Jeżeli kochacie Amerykę i to, co ten kraj reprezentuje, kupcie broń. Dlatego że nie mam już pewności, czy państwo, w którym żyję, ma jeszcze prawo nosić nazwę Stanów Zjednoczonych. I jestem gotów walczyć o to, by je odzyskać. A wy?

O Jezu.

 

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

Leave a Comment