Wieści

Robert J. Szmidt, „Samotność Anioła Zagłady”

Written by Marek Szwajnoch

Powieść drogi. Rajd przez wyludnioną Amerykę. Podróż wgłąb każdego z nas. Nie tylko dla fanów „FALLOUTA”. Robert J. Szmidt, „Samotność anioła zagłady”.

Robert J. Szmidt, "Samotność Anioła Zagłady"

Robert J. Szmidt, "Samotność Anioła Zagłady"

Robert J. Szmidt, Samotność anioła zagłady, [Fabryka Słów], Lublin 2009

Robert J. Szmidt – założyciel wydawanego przez Fabrykę Słów czasopisma Science Fiction Fantasy i Horror. Jeden z pomysłodawców nagrody Zajdla, twórca plebiscytu Nautilus, laureat Śląkfy. Pracuje jako „copywriter” dla dystrybutorów filmowych oraz tłumacz gier komputerowych. Z Fabryką słów wydał (łącznie z Samotnością… ) pięć książek. Prywatnie ceni sobie prozę Andrzeja Ziemiańskiego. Jest miłośnikiem podróży.

Do książki przystąpiłem z lekkim niezdecydowaniem. Słyszałem już co nieco o autorze, jednak styczność miałem wyłącznie z Ostatnim zjazdem przed Litwą, który bądź co bądź okazał się niezbyt zadowalający dla mojego gustu. Na szczęście moje obawy względem Samotności Anioła Zagłady okazały się jak najbardziej mylne.

Główny bohater – Adam, to pracownik amerykańskich sił obrony. Jego zadanie polega głównie na przesiadywaniu w tajnym rządowym schronie przeciwatomowym i orientowaniu się w ewentualnych atakach ze strony innych państw. Pomiędzy obowiązkami doświadcza dosyć namiętnego romansu ze współpracownicą o imieniu Sue, który wkrótce przeradza się w wzajemne, obustronne uczucie.

Pewnego dnia komputery pokazują na swoich ekranach kod alarmowy, który mrozi krew w żyłach całego personelu – Rosjanie wysyłają na Amerykę kilka głowic atomowych. Adam i Sue mają dokładnie wytyczone zadanie w takiej sytuacji – wystrzelić w świat kilkanaście rakiet nuklearnych bądź trineutrinowych, które zniszczą wszelkie życie na Ziemi. Albo Ameryka albo nikt. Oczywistym jest, że w umysły bohaterów wkrada się zwątpienie. Czy to tylko ćwiczenia, czy naprawdę coś grozi USA, a oni będą zmuszeni przyjąć obowiązki kata ludzkości? Nijak nie patrząc na konsekwencje, to przecież ich zadanie, a niewykonanie rozkazu byłoby dla nich równie drastyczne. Decydują się wysłać rakiety.

Oboje zaś, by przeczekać okres nie pozwalający na wyjście na powierzchnię, poddają się wraz z załogą hibernacji. Za kilka lat będą nowymi Adamem i Ewą, którzy zaludnią Ziemię.
Jednak po kilku latach spokojnego snu Adam budzi się przedwcześnie, błąd systemu uniemożliwia mu powrót do hibernacji, więc postanawia wyruszyć w podróż do drugiego, leżącego na przeciwległym końcu USA, schronu, gdzie działa główna siedziba pomysłodawców programu Arka.

Powieść Szmidta to powieść drogi. Bohater przemierza postapokaliptyczne tereny USA, zdany tylko na własne siły. Książka pozbawiona jest w większości dialogów, są tylko zapisy z poczynań osamotnionego na świecie mężczyzny. Adamowi nie tylko przyjdzie zmierzyć się z trudnościami transportu czy zdobycia pożywienia, ale także będzie musiał wytrzymać bez jakiegokolwiek towarzysza obok siebie. Nie może ulec psychicznemu załamaniu, które bardzo wrednie próbuje go opanować i zniszczyć.

Podczas lektury zadajemy sobie ważne pytania, czy to dotyczące naszego istnienia i tego, jaki stosunek mamy do codziennych wygód, czy też bardziej polityczne typu – Kto, lub co tak naprawdę rządzi Światem i czy rzeczywiście jako mały kraj liczymy się pomiędzy panującymi imperiami.

Książkę Szmidta czyta się wyśmienicie i szybko. Mimo,  że motyw jest nam znany z wielu współczesnych filmów, to i tak książka jest moim zdaniem niedocenianym arcydziełem. Niesie w sobie wiele mądrych przesłań, zmusza nas do kontemplacji.
Jest to połączenie Bear Grylls’a z Robinsonem Crusoe, tyle, że w miejskiej, zniszczonej krótką nuklearną wojną, dżungli. Myślę, że fabuła idealnie nadawałaby się na scenariusz jakiejś amerykańskiej superprodukcji, gdyż klasa powieści jest naprawdę światowa.

Lubię trafiać na książki, które z pozoru nijak nie pozwalają mi uwierzyć w swoje bogate wnętrze, czasami nawet od siebie odpychając. Ale gdy tylko przeczytamy kilka pierwszych stron wpadamy w wir przygody, nie mogąc oderwać się od lektury choćby na minutę. Powieść Szmidta jest do tego stopnia realna, że aż przeraża. Jest smutna, ale także pouczająca. Dodatkowo czeka nas tak zaskakujące zakończenie, że po odłożeniu książki usta samoistnie wypowiadają słowa „o kurde”.

Samotność Anioła Zagłady z całą pewnością jest książką mi bliską i chyba pokuszę się o stwierdzenie, że jedną z najlepszych które miałem okazje czytać. Dlaczego? Bo posiada właśnie „to coś” co nie pozwala o niej zapomnieć, zostawia w nas trwały ślad.

Kup książkę Samotność Anioła Zagłady już teraz w Centrum Taniej Książki!

About the author

Marek Szwajnoch

Serialoholik, miłośnik polskiej fantastyki, wydawnictwa Fabryka Słów i rowerowego Enduro. Ceni sobie polskie kino, śląskie obiady oraz dobre rockowe brzmienie.

1 komentarz

  • Chyba się skuszę mimo, że nie jestem fanką tego tylu książek. Ale dobra recenzja, jest dobrym argumentem ‚za’.

Leave a Comment