Czytelnia

„Perfumiarz” – fragment książki

Written by Agnieszka Noglik

Ina Knobloch, "Perfumiarz"

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Telbit mamy dla Was fragment książki Iny Knobloch „Perfumiarz”. Miłej lektury 🙂

Północne Włochy, Santa Maria Maggiore, październik 1685

Lucia jęknęła, gdy fala bólu wstrząsnęła jej ciężarnym ciałem. Miała wrażenie, że to jej ktoś wraził pięść w obolałe trzewia, a nie skamlącej na ziemi kreaturze.

Wciąż jeszcze skryta za drzewem, nie potrafiła przezwyciężyć ciekawości i przyciskając policzek do szorstkiej kory, wyjrzała. Mężczyzna, który niczym opętany rzucił się na drugiego i powaliwszy go, obrzucał obelgami, wydał jej się znajomy.

– Zdrajca! Złodziej! Niecnota! – Docierały pojedyncze słowa.

W nozdrza uderzyła ją woń alkoholu i świeżej krwi, momentalnie przyćmiewając świeży zapach lasu i wilgotnej, żyznej ziemi. Ciężarną kobietę znów ogarnęła fala bólu i nudności. Zapomniawszy o ciekawości, przypadła plecami do pnia i oddychała głęboko.

Ratując się chustką skropioną różanym olejkiem, którym chciała odegnać od siebie złe zapachy, i równomiernym oddechem, który miał pomóc zapanować nad cierpieniem, przypomniała sobie, kim był podejrzany rzezimieszek. Pamiętała jego twarz i głos – pamiętała i nienawidziła.

***

Bergamotka – boskie pozdrowienie Hesperyd

Szmaragdowozielony szlachetny olejek pozyskiwany ze skórek owoców pomarańczy bergamota dotarł do Włoch w XVII w. Pachnie przyjemnie i orzeźwiająco, ma działanie uspokajające, poprawiające nastrój i antyseptyczne – idealnie nadaje się na powitanie nowego mieszkańca tego świata.

8 grudnia 1685 roku Giovanni Maria Farina przyszedł na świat, lecz zanim zobaczył go swoimi oczkami, zmarszczył nos, czując jego zapach.

Caterina przywiozła z Wenecji świeży olej bergamotowy i inne olejki eteryczne. Ostrożnie uroniła kilka kropel pachnących esencji do buteleczki z ciemnego szkła, w której trzymała olej migdałowy, wymieszała i wylała odrobinę na dłonie, by namaścić mieszaniną malutkie ciałko noworodka, wprawdzie już umytego, ale wciąż wrzeszczącego wniebogłosy.

Chwilę później maleństwo ucichło i, mrużąc dopiero co otwarte oczęta, zaczęło wciągać powietrze drobniutkim noskiem.

Caterina już wtedy wiedziała, że ten oto wnuk będzie kimś wyjątkowym. Również reszta rodziny miała się już wkrótce o tym przekonać.

***

Kakao – boski napój Azteków

Jego aromat – jednocześnie intensywny i łagodny, uspokaja i uszczęśliwia ducha. Spieniony, zmieszany z wodą i przyprawami, serwowany był przez Azteków jako „Xocolatl” w złotym pucharze i celebrowany jako przedsmak raju.

Isola Bella, styczeń 1700

Caterina zajęła miejsce w pobliżu gospodyni, a jej wnukowi wskazano krzesło między dwiema damami. Kiedy usiadł, odruchowo odsunął się troszeczkę od sąsiadki po lewej stronie, gdyż kobieta roztaczała znajomy już zapach potu, pudru i słodkiego, ciężkiego pachnidła. Oczarowała go natomiast woń unosząca się wokół jego sąsiadki z prawej strony. W nozdrzach poczuł, niemożliwy do pomylenia z żadnym innym, delikatny zapach niewinności, przełamany nienachalną, cytrusową podbudową z fiołkowym akcentem.

Jeszcze nigdy nie wąchał tak skończonej kombinacji. Aromat fiołków podkreślał woń niewinności młodej dziewczyny, cytrusowa podbudowa intensyfikowała całą kompozycję i unosiła ją dookoła ciała.

Giovanni doświadczył w tym momencie nieznanego jeszcze stanu ekscytacji, któremu towarzyszyło nieprzyjemne napięcie w lędźwiach. Nie rozumiał swojego ciała! Jak mogło w ten sposób reagować na te niebiańskie doznania! Niepostrzeżenie przesunął się lekko w lewą stronę i z odrazą wciągnął do płuc ciężki zapach leciwej contessy, chcąc uspokoić rozedrgane emocje.

Z ulgą stwierdził, że kobieta nie zauważyła jego zachowania i zwróciła się do swego sąsiada po drugiej stronie. W spokoju mógł więc rzucić okiem na niewielką karteczkę przed nakryciem kobiety po prawej stronie. Jego sąsiadką była Antonia von Brentano.

Nigdy w życiu nie widział nikogo piękniejszego. Jej anielską twarz okalały kruczoczarne włosy, spięte w kunsztowną fryzurę. Oczy połyskiwały szmaragdowo, a ubrana była w zieloną suknię z atłasu i jedwabiu.

Giovanni musiał ze sobą walczyć, by nie wpatrywać się w nią jak otępiały, węsząc przy tym nosem jak świnia szukająca trufli. Chwilę mu zajęło, zanim uświadomił sobie, że była to ta sama dziewczyna, z którą kilka lat temu radośnie turlali się po ukwieconych łąkach jego rodzinnych stron.

Lecz kiedy widział ją po raz ostatni, pachniała jak dziecko, jak każda mała dziewczynka, jak zamknięty jeszcze pączek. Teraz natomiast ten pączek otworzył się i rozkwitł, wypuścił płatki i pokazał swoje cudowne, ukryte wcześniej piękno.

***

Aqua mirabilis – cudowna woda

Od ponad pięciuset lat zbiorcze określenie dla alkoholizowanych eliksirów służących celom medycznym i/lub wodom zapachowym – dla zastosowania zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego.

Wtedy uznał, że nadszedł czas, by wyłuszczyć wujowi, co odkrył w czasie samotnej pracy w laboratorium: wziął dwie chusteczki i skropił jedną olejkiem migdałowym, a drugą czystym alkoholem. Plama alkoholu zniknęła bardzo szybko z jasnego płótna, podczas gdy plama z olejku pozostała.

– Przyjrzyj się uważnie, wuju – poprosił, jakby rozmawiał z uczniem, po czym w jednym tygielku zmieszał olejek migdałowy z różnymi esencjami zapachowymi i olejkami eterycznymi, a w drugim tę samą kompozycję rozprowadził w alkoholu i obiema mieszaninami skropił lniane chusteczki.

Kiedy podsunął je wujowi pod nos, ten musiał przyznać, że pachnidło oparte na alkoholu miało znacznie intensywniejszy zapach, a co więcej, już po chwili nie pozostał na płótnie żaden ślad. Esencje wyparowały razem z alkoholem!

Carlo zmarszczył czoło.

– Mówże wprost, mój drogi. Ten pokaz był nad wyraz interesujący, lecz czego oczekujesz?

Giovanni nabrał powietrza.

– Przyszłość perfum to alkohol, lecz nie ten zwyczajny, a najczystszy z możliwych, po wielekroć destylowany i mocny, który nie pachnie niczym innym, jak tylko alkoholem. Czasem trafia się tak słaby, że czuć, z czego był zrobiony. Sam popatrz, tutaj kupiłem najlepszy alkohol, jaki znalazłem. Nie sądzę, żeby ktoś oferował czystszy.

Mówiąc to, podsunął wujowi flaszeczkę z przejrzystym płynem. Gennari powąchał zawartość, po czym Giovanni podsunął mu pod nos drugą buteleczkę, której zawartość nie była całkowicie czysta.

– Czujesz różnicę?

Perfumiarz musiał przyznać mu rację, choć jego nos nie był nawet w połowie tak czuły, jak nos siostrzeńca. Kiedy chłopak zobaczył, że i wuj dostrzegł różnicę, ciągnął dalej.

– Aqua mirabilis będzie mi służyła za partyturę, na której aromatami zapiszę moje utwory, tak jak Antonio Vivaldi zapisuje swoje na pięciolinii. Moimi nutami będą esencje, a gotowe kompozycje operami, które będzie można raz za razem powtarzać w tej samej jakości. Najważniejszym instrumentem uczynię zaś najczystszy z możliwych alkohol. Źle przygotowany zepsuje całe dzieło, bo dźwięki aromatów zabrzmią fałszywie. Niedogon zniweczy moje dzieło i zagłuszy woń szlachetnych owoców i bergamoty. Tylko czysty rozwinie bukiet zapachów olejków eterycznych. To, co chcę stworzyć, to nie aqua mirabilis do wcierania w ciało, płukania ust czy picia, lecz kompozycja zapachów, które, współgrając ze sobą i wonią skóry, będą uskrzydlały ducha!

(…)

Tego dnia uważał się za najszczęśliwszego człowieka na świecie. W końcu miał przed oczyma jasny cel, coś, dla czego warto się poświęcić, co będzie mógł podarować Antonii i co zmieni świat; świat, który wydawał mu się ciężki i lepki, a chciał go uczynić lekkim i zwiewnym.

Pełen optymizmu sięgnął po owoce bergamoty i spróbował wycisnąć je jak wuj Carlo, który gołymi rękoma wydobywał z nich cały olejek, do ostatniej kropelki, i zbierał go miękką gąbką, a kiedy ta była nasączona, ostrożnie zlewał go do naczynia.

Giovanni mieszał złote krople olejku i inne esencje w najczystszym alkoholu, jaki mógł znaleźć. Był bardzo zadowolony z tej pierwszej własnej kompozycji, lecz wiedział jednocześnie, że czeka go jeszcze bardzo długa droga, zanim doprowadzi swą partyturę do perfekcji.

***

W kościele św. Marka bardzo szczodrze korzystano ze szlachetnych wonności.

Mijała właśnie ostatnia niedziela października. Do samego wejścia do świątyni Giovanni trzymał przy ustach jedwabną chustkę, która miała go ustrzec przed przeziębieniem. Idąc, starał się też płytko oddychać i koncentrować na zapachu bergamoty, którą spryskał sowicie ubranie.

Ledwie znalazł się wewnątrz, odsunął od twarzy materiał i nabrał głęboko powietrza. Natychmiast poczuł jego działanie: zakręciło mu się w głowie i niemal zrobiło niedobrze. Lecz nie, te wszystkie doznania były mu miłe, pragnął ich. Ruszył w stronę swego miejsca, przedzierając się przez wonną mgłę. Liturgiczna muzyka organów wzmogła poczucie lekkości wywoływane wonią kadzidła i mirry.

Dla pogrążonego w skupionym milczeniu Giovanniego przechodzący obok ludzie jawili się jako wdzięczne obiekty studiów olfaktorycznych. Wyczuwał strach młodych dziewcząt, które musiały się spowiadać z nieprzyzwoitych kontaktów z mężczyznami, czuł zapach szalonych i dzikich nocy unoszący się za mężczyznami, którzy próbowali go tuszować, obficie aplikując piżmo, ambrę czy olejek różany. Odnalazł też niewinną woń dzieci, które znudzone siedziały na ławkach obok rodziców i opiekunek… ale też pożądanie i jurność mężów wyglądających ladacznic, które, swoją drogą, szukały klientów nawet w świątyni. Wszetecznice siadywały w ostatnich ławkach, daleko z tyłu, a jednak docierał do niego ich zapach – odór rozkładających się wydzielin i tanich olejków.

Nagle dotarły do niego dwa aromaty, które zaparły mu dech w piersiach – tak pachniały dwie konkretne osoby, z których każda go w jakiś sposób poruszała. Dwa zapachy, dwa różne światy, tak różne, że bardziej się nie dało, jak niebo i piekło, jak ogień i woda!

Antonia i Bernardo!

Niebiański i czysty, czarowny aromat dziewczęcia, który znał na pamięć, i brutalny, zwierzęcy odór bestii.

Kup książkę Perfumiarz już teraz w Centrum Taniej Książki!

About the author

Agnieszka Noglik

Leave a Comment