Wieści

Marcin Mortka, „Karaibska Krucjata, cz. II – La Tumba de los Piratas”

Marcin Mortka, „Karaibska Krucjata, cz. II – La Tumba de los Piratas”

Marcin Mortka, Karaibska krucjata, cz. II – La Tumba de los Piratas, [Fabryka Słów] Lublin 2011

Druga część Karaibskiej Krucjaty to opowieść o kolejnych przygodach dzielnego kapitana O’Connora. No dobrze, z tym bohaterstwem nie przesadzajmy. Wystarczy wspomnieć, że pech prześladujący Billy’ego nie odszedł ani na krok, a podejmowanym przez niego decyzjom nadal daleko do trafności.

Załoga „Magdaleny” na czele z pechowym kapitanem wplątuje się w rozgrywkę między Anglikami, Hiszpanami i Francuzami, na domiar złego w siłę rośnie de Lanvierre, zło wcielone, opętany żądzą władzy korsarz. Na jego usługach są duchy najbardziej zajadłych i zatwardziałych zbirów karaibskich. Czarny Szkwał przybiera na sile, opanowując nie tylko wyspy, ale również serca piratów. Nie jest dobrze, nie jest źle… jest tragicznie, a sytuacja wymyka się wszystkim spod kontroli.

Jakby tego było mało, najnowszy obiekt westchnień Billy’ego jest poza jego zasięgiem, co powoduje permanentną depresję i staje się przyczyną nadmiernej konsumpcji malagi. Krótko mówiąc, miłość póki co nie jest mu pisana. Przez całe 371 stron (zdecydowanie za mało) towarzyszyły mi w zasadzie dwa pytania – czy O’Connor w końcu nieco się ogarnie i kto tu do jasnej cholery jest tym dobrym, a kto złym? 😉 Nie podpowiem, sprawdźcie sami. Zapewniam, że warto.

Chciałabym napisać tak dużo, ale wiem, że zdradzę fabułę a to niewybaczalne 😉 Powiem tylko, że uroniłam kilka łez, gdy „Magdalena” tonęła. Nie wiem co takiego jest w tej książce, ale naprawdę, NAPRAWDĘ czułam ten klimat – wieczorną bryzę na skórze, sól na ustach, piasek pod stopami i promienie księżyca odbijające się w killwaterze. Stwierdzić, że powieść wciąga to zdecydowanie za mało. Bo jak wytłumaczyć fakt, że ma się omamy słuchowe przypominające brzmienie salw armatnich?

Czyta się świetnie, dużo lepiej niż pierwszą część (która również jest świetna). Więcej akcji, więcej morskich potyczek… Jest mroczna i niepokojąca. Dla mnie Karaibska Krucjata nie jest jednak wyłącznie wciągającą opowieścią o piratach. Dla mnie to również historia pięknej przyjaźni i nieszczęśliwej miłości. A to wszystko przyprawione sporą dawką intryg politycznych. Książka zajmie więc u mnie zaszczytne miejsce na półce tuż obok Achai Andrzeja Ziemiańskiego, wśród tomów, które darzę największym sentymentem i do których na pewno w przyszłości wrócę. Aye, aye!

Pawłowi Zarębie gratuluję rewelacyjnej okładki!

About the author

Agnieszka Noglik

Leave a Comment