Wieści

Marcin Mortka, „Martwe Jezioro”

Marcin Mortka, "Martwe Jezioro"

Marcin Mortka, "Martwe Jezioro"

Marcin Mortka, Martwe Jezioro, [Fabryka Słów] Lublin 2011

Kup Martwe Jezioro w Centrum Taniej Książki!

Kim jest Marcin Mortka? Nie jest znanym autorem jak choćby Andrzej Pilipiuk. Urodził się 5 kwietnia 1976 w Poznaniu. Ukończył skandynawistykę na wydziale neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Poza pisaniem książek fantasy, fascynuje go również RPG. Napisał wiele artykułów z tej tematyki. Jego literacki debiut to powieść fantasy Ostatnia saga (2003), której akcja toczy się w średniowiecznej Skandynawii. Jest również tłumaczem powieści Patricka O’Briana oraz nauczycielem angielskiego.

Marcin Mortka w Martwym Jeziorze pokazuje nam świat w dosyć nieciekawej sytuacji. Na uciemiężonych ludach ciąży Przekleństwo. Mimo powagi sytuacji, po krótkim wstępie o tejże nieciekawej sytuacji, poznajemy niejakiego Mads’a Voorten’a w dość zabawnych okolicznościach. Nie słyszeliście o nim? Szkoda, bo człek zaiste niezwykły. Przywódca wielkiego powstania, które o mało co nie zakończyło się sukcesem. Więziony potem przez długi czas i wypuszczony na wolność. My spotykamy go, gdy wypowiada jakże miłe słowo „spierdalaj” do nikogo innego jak do smoka. Normalnie każdy zastanowiłby się nie dwa, a sto razy zanim obrzuciłby smoka wyzwiskami (przez przyzwoitość nie przytoczę). Jednak nie Mads. W końcu wymiękł, smok oczywiście, i odleciał. Jednak dalej sytuacja przestaje być już tak zabawna. Mads chce dostać się na owiany legendami drugi brzeg Martwego Jeziora. Spotyka na swej drodze kilku mu podobnych. Przeprawa nie jest łatwa, choć pomysł ma szanse powodzenia. Więcej nie zdradzę, weźcie i poczytajcie.

Biorąc do ręki najnowszą książkę Mortki i czytając fragmenty ją reklamujące o smoku obrzucanym wyzwiskami, można mieć wrażenie, że mamy do czynienia z fantasy z gatunku tej rozśmieszającej. Jednakże po tym lekkim wprowadzeniu, autor przechodzi do całkiem poważnej akcji. Co nie znaczy, że autor nie ma poczucia humoru. Jest po prostu trochę jak w życiu, gdy sprawy poważne przeplatają się z wesołymi. Co najważniejsze, autor uniknął sztuczności w łączeniu obu elementów. W jednym momencie czytelnik jest ubawiony po pachy, a w drugim czai się na Tuaisceartan, którzy nastają na życie bohaterów. Fascynujący jest motyw osób, które wprawdzie mają wspólny cel – drugi brzeg Martwego Jeziora, jednak motywy, którymi się kierują, są bardzo różne. Do końca nie wiadomo czy uda im się znaleźć wspólną drogę, czy może ciążące na nich Przekleństwo nie pokaże jeszcze jednej ze swoich twarzy. Książka stanowi pewną całość, choć jest otwarta na kontynuację, która ma nastąpić. Za to chwała autorowi! Bo co by nie mówić o poważnych czy komicznych elementach fabuły, to składają się na kawał dobrej lektury. Coś takiego czyta się jednym tchem i narzeka, że taka krótka ta książka. Dlatego panie i panowie, do księgarń po Martwe Jezioro, a potem czekać na ciąg dalszy (oby jak najszybciej).

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

2 komentarze

Leave a Comment