Wieści

Mario Puzo, „Rodzina Borgiów”

Mario Puzo, "Rodzina Borgiów"

Mario Puzo, "Rodzina Borgiów"

Mario Puzo, Rodzina Borgiów, [Wydawnictwo Albatros], Szczecin 2007

Podobno rodzina Borgiów jest uważana przez niektórych za pierwszą włoską mafię, no cóż, moim zdaniem nie była pierwszą, ale z całą pewnością najbardziej spektakularną i działającą z największym rozmachem.

Jeżeli Rodrigo Borgię, czyli papieża Aleksandra VI, uznamy za ojca chrzestnego rodu, to jego ukochane dzieci – Cezara, Juana, Jofre i Lukrecję możemy ustawić na samym szczycie tej mafijnej hierarchii. W jej skład wchodziło także wielu bliższych i dalszych krewnych oraz powinowatych, a także ludzie niespokrewnieni z Borgiami, ale bezwzględnie wobec nich lojalni.

Skąd ta nagonka na rodzinę Borgiów? To oczywiste, że szokowali i szokują trybem życia, jakie wiedli: rozpustny papież utrzymujący kochanki, obdarzający swoje dzieci najróżniejszymi przywilejami i bogactwami ze skarbca Kościoła, który dla utrzymania i zdobywania władzy nie cofał się przed najbardziej nawet haniebnym czynem w myśl zasady „cel uświęca środki”. Cezar – najpierw z woli ojca kardynał, później dowódca papieskiej armii, okrutny i bezwzględny, opętany namiętnym, kazirodczym uczuciem do swojej siostry Lukrecji. Juan – dziwkarz i awanturnik pozbawiony wszelkich hamulców moralnych. Jedynie Jofre i nieszczęsna Lukrecja na tym tle prezentują się w miarę niewinnie (chociaż Jofre został bratobójcą).

Pomimo wszystkich oczywistych wad przyznać jednak trzeba, że ich życie, moralność i sposób postępowania nie różnił się zbytnio od wzorca zachowania panującego w ich epoce. Na porządku dziennym były różnego rodzaju intrygi i spiski, sojusze i zdrady, okrutne akty przemocy i potajemne morderstwa – każde większe miasto włoskie miało swój dominujący (mafijny) ród, który bezustannie i za wszelką cenę starał się okazać swoją wyższość i władzę nad pozostałymi.

Tyle, że w rodzinie Borgiów wszystko to działo się na większą skalę – a to dlatego, że przewodził jej nie zwykły książę, ale sam papież. To podnosiło jego prestiż i rangę wśród rywali, ale zarazem przysparzało naprawdę wielu potężnych wrogów. Rozprzężenie obyczajów, nawet wśród ludzi kościoła, nie było czymś szczególnym w owych czasach, jednak w przypadku Aleksandra VI, który niemal afiszował się swoim trybem życia, stanowiło wodę na młyn jego wrogów.

Jeśli już porównujemy Rodrigo Borgię do „capo di tutti capi”, to nie sposób wspomnieć o sposobie, w jaki sprawował swoje rządy, a rządził żelazną ręką. Jego słowo było prawem (i to nie tylko dlatego, że jako papież był nieomylny). Żądał bezgranicznej lojalności i posłuszeństwa od wszystkich członków swego klanu. Jego nieograniczona żądza władzy i brak wszelkich skrupułów nie pozbawia go jednak pewnej szlachetności – ale jest to szlachetność typowego ojca chrzestnego – pełna łaskawej, interesownej dobroci. Przede wszystkim żąda od własnych, ukochanych dzieci, skrajnej lojalności i bezwzględnego posłuszeństwa, podporządkowuje całe ich życie własnym wybujałym ambicjom, nic nie jest w stanie go przed tym powstrzymać ani zachwiać niezłomnym przekonaniem o własnej racji. Posuwa się nawet do tego, że – aby bardziej związać ze sobą rodzinę – zmusza do kazirodczego związku swego syna i córkę.
Bezlitośnie szafuje życiem, uczuciami i moralnością dzieci, kochając je przy tym bezgranicznie. Planuje ich przyszłość, aranżuje mariaże, unieważnia małżeństwa, morduje współmałżonków i każdego, kto staje na drodze jego wielkiemu marzeniu – by rodzina Borgiów przeszła do historii jako najbogatsza i najznakomitsza w całym chrześcijańskim świecie. Dzieci go kochają i nienawidzą jednocześnie, są zmuszone postępować w zgodzie z polityką ojca. W trosce o zapewnienie swoim potomkom władzy i wpływów, ten inteligentny, błyskotliwy, ale i cyniczny papież zatraca resztki moralności i sumienia. Jak się można spodziewać, takie życie nie może trwać długo i skończyć się szczęśliwie. Jeśli kogoś interesują dalsze losy członków rodziny Borgiów, zachęcam gorąco do sięgnięcia po tę lekturę.

Moim zdaniem książka ta ma same zalety. Po pierwsze – doskonała, pasjonująca narracja, która nie pozwala na długo oderwać się od lektury. Po drugie – fascynująco realistycznie przedstawione tło historyczne i społeczne XV-wiecznej Italii – krwiste, polityczne intrygi, walka o władzę – jeszcze nigdy nie były tak porywające i wciągające. Po trzecie – książka niesie ze sobą ogrom refleksji i przesłania; to studium człowieka ogarniętego żądzą władzy, wyzbywającego się moralności i wszelkich skrupułów w dążeniu do niej za wszelką cenę. To obraz człowieka rozdartego pomiędzy uczuciem (do dzieci) i obowiązkiem (jako głowa kościoła) oraz jego upadku pod ciężarem przerośniętego ego i ambicji. To wreszcie historia ludzi okaleczonych moralnie i psychicznie przez najbliższą i najdroższą osobę – własnego ojca oraz konsekwencji, jakie ponosili przez całe życie, chcąc sprostać jego wybujałym oczekiwaniom. I chyba ten aspekt powieści przemawia do mnie najbardziej. Książka jest dopracowana pod każdym możliwym względem, bogactwo jej formy i treści zaskakuje i zadziwia. Ta lektura to prawdziwa uczta duchowa. Gorąco polecam!

autorką recenzji jest Karolina Malkiewicz

About the author

Jan Oko

Antykwariusz i bukinista. Zakochany w książkach.

Leave a Comment